- Zarekomenduję rządowi budowę odcinka A1 od Nowych Marz pod Grudziądzem do Torunia w systemie tradycyjnym, a nie koncesyjnym - zapowiedział w piątek Jerzy Polaczek, szef MTiB. Resort chce, aby Rada Ministrów podjęła decyzję o zakończeniu negocjacji z konsorcjum GTC, od 1997 r. koncesjonariuszem na odcinku Gdańsk-Toruń (tworzą go Skanska ID, Laing Roads, NDI i Intertoll). Prowadzone przez poprzedni rząd (obecny nie chciał z GTC rozmawiać) dotyczyły szczegółów finansowania drugiej fazy inwestycji - na południe od Grudziądza.
Powód takiej decyzji to zbyt wysokie koszty budowy proponowane przez GTC (7,4 mln euro, wliczając mosty przez Wisłę). Resort szacuje, że gdyby teraz zlecił budowę w ramach klasycznego przetargu, koszty byłyby o 30% niższe, mniejsze byłyby także opłaty za przejazd. Z taką argumentacją zgodził się podobno Europejski Bank Inwestycyjny, który kredytuje GTC. To właśnie pożyczka z EBI sfinansować ma w dużej części inwestycję rządową.
MTiB chce zakończyć procedurę przetargową w ciągu roku od decyzji o rezygnacji z usług GTC. Piotr Stomma, wiceminister odpowiedzialny za drogownictwo, poinformował nas, że 62-km odcinek A1 nie będzie dzielony na kilka kontraktów, jak w przypadku A2. Przewidywany koszt inwestycji MTiB szacuje teraz na 350 mln euro. Byłoby to zatem jedno z większych zamówień w historii drogowego budownictwa w Polsce.
Pytanie tylko, czy GTC tak łatwo zrezygnuje z przyznanej na całość koncesji. Na razie przedstawiciele konsorcjum okazują spokój. - Czekamy na jakiekolwiek decyzje administracyjne. Dopiero wtedy z prawnikami ocenimy sytuację - mówił Aleksander Kozłowski, przewodniczący Rady Nadzorczej GTC.