Z badań, które objęły lata 1982-2004, wynika, że portfele inwestycyjne inwestorów zagranicznych przyniosły średnio 5,2% zwrotu rocznie, podczas gdy w tym samym czasie sami Amerykanie zarabiali średnio 4,9%. Raport uwzględnia zarówno inwestycje w akcje, jak i w obligacje skarbowe.

Nieco inaczej przedstawia się kwestia inwestycji bezpośrednich. Przy ich uwzględnieniu, Amerykanie osiągali roczne wyniki lepsze o 1,2% od zagranicznych inwestorów. Zagraniczne spółki międzynarodowe przynosiły bowiem w latach 1982-2004 zaledwie 2,2% zwrotu w skali rocznej. Raport CBO wyraźnie sugeruje, że chęć zaistnienia na amerykańskim rynku sprawia, iż międzynarodowe korporacje przepłacały, co odbijało się na ich wynikach finansowych. Najbardziej znane przykłady to zakup Rockefeller Center na Manhattanie oraz słynnego pola golfowego Pebble Beach w Kalifornii. Obie inwestycje zakończyły się ogłoszeniem bankructwa. Wiele spółek chce być jednak obecnych na amerykańskim rynku zarówno ze względów prestiżowych, jak i strategicznych. Niektóre decyzje biznesowe budzą polityczne kontrowersje, tak jak ostatnie przejęcie obsługi amerykańskich portów przez arabską firmę z Dubaju. Obecność na największym rynku świata jest też często koniecznością, nawet jeśli nie przynosi zysków. Spółki osiągają przez to mniej wymiernie korzyści, takie jak rozpoznawalność marki lub znaku firmowego oraz dostęp do rynku 300 milionów konsumentów.

Dużo lepsze wyniki osiągają amerykańskie firmy inwestujące za granicą, które przynosiły rocznie 7,6% zwrotu. Według raportu CBO, spore zyski z zagranicznych operacji są wynikiem znacznych inwestycji dokonanych jeszcze zanim do USA zaczął napływać kapitał spoza kraju.

Nowy Jork