Ile można zarobić przez rok, inwestując w akcje banków? Historia notowań pięciu spółek (BPH, BRE, BZ WBK, Pekao i PKO), których akcje uwzględniane były przy wyliczaniu indeksu WIG20, podpowiada, że 25%. Tyle wynosi średnia roczna zmiana kursów tych firm, bez uwzględniania zysków z dywidend. Tylko trzy razy zdarzyło się, żeby kurs któregoś z pięciu banków spadł w ciągu roku więcej niż 10%. W 1997 r. (-14,8%) i 2002 r. (-25,4%) rozczarowanie przeżyli akcjonariusze BRE, w 1995 r. (-23,9%) BZ WBK (wtedy WBK). Jednocześnie na 39 lat, przez które wymienione spółki są łącznie notowane na GPW, tylko dwa razy kurs zyskał w ciągu roku więcej niż 100%. W 1996 r. kurs BRE podskoczył o 280,4%, natomiast notowania BZ WBK o 134,7%. Dodatkowo druga z wymienionych spółek przeprowadziła emisję dla dotychczasowych udziałowców, sprzedając akcje po wartości nominalnej. Jeśli do tej statystyki dodać Pekao, drugą obok Cersanitu spółkę notowaną przynajmniej pięć lat, której kurs rósł w każdym roku, wydaje się, że kupno akcji banków notowanych na giełdzie jest inwestycją z gwarantowanym zyskiem.
Tak, oczywiście, nie jest. Choćby dlatego, że statystyki z przeszłości nie muszą dobrze oddawać tego, co będzie się działo z akcjami banków w przyszłości. O tym, że sektor nie jest odporny na spadki, przekonuje także ostatni tydzień notowań. W ciągu pięciu sesji wartość indeksu WIG20 spadła o 4,4%, WIG Banki obniżył się tylko nieznacznie mniej - 4,1%. Słabszym wskaźnikiem branżowym okazał się jedynie WIG Paliwa, który stracił 5,2%. Najsłabszą spółką w tym okresie nie był, jak można by się spodziewać PKN Orlen, ale BZ WBK, którego notowania obniżyły się o 11,5%. Zaznaczmy jednak, że korekta w sektorze bankowym, podobnie jak i na całym rynku, zaczęła się z najwyższego poziomu w historii.
Analizując przebieg bankowej hossy po 2003 roku, warto zwrócić uwagę na coraz krótsze i płytsze korekty, oddzielające kolejne fale wzrostowe. Spadki następujące po dwóch pierwszych zwyżkach zabrały więcej niż połowę przebytego wcześniej dystansu. Dwie kolejne fale wzrostowe zostały zniesione o mniej więcej 38%. Z jednej strony świadczy to o sile rynku, z drugiej przyspieszenie zwyżki sprawia, że rośnie również ryzyko, rozumiane jako niebezpieczeństwo gwałtownego spadku notowań. W tym roku już dwa razy zdarzyło się, żeby w ciągu tygodnia indeks WIG Banki stracił więcej niż 4%.
Ochronę przed głębszą przeceną stanowią poprawiające się wyniki finansowe. Mimo trwającej od lat hossy trudno jest stwierdzić, żeby kursy oderwały się od fundamentów. Na koniec pierwszej fali wzrostowej we wrześniu 2003 roku C/Z dla największych banków przekraczał 30, teraz wynosi 22. W odniesieniu do C/Z sprzed roku wyceny w sektorze podniosły się mniej więcej o 20%.
WIG Banki - przebieg hossy w sektorze bankowym