Mimo słabnącej złotówki rynek papierów skarbowych był wyjątkowo spokojny. Widmo wcześniejszych wyborów jest oddalone, a postawienie Leszka Balcerowicza przed Trybunałem stanu nierealne. Czego więc potrzeba inwestorom, by zaczęli znów kupować polskie obligacje? W poniedziałek wreszcie Ministerswo Finansów zrobiło krok w dobrym kierunku. W środę czeka nas pierwszy przetarg nowych papierów pięcioletnich (PS 0511). Wobec niepewnej sytuacji rynkowej emitent zdecydował się ograniczyć podaż do zaledwie 1,8 mld złotych. To znacznie poniżej średniej dla przetargów pięciolatek. Jest więc szansa, że popyt, który dla nowych papierów bywa stosunkowo wyższy, nie zostanie zaspokojony. To z pewnością miałoby pozytywny wydźwięk dla całego rynku. W środę czeka nas też publikacja danych inflacyjnych (2 godziny po wynikach aukcji i w trakcie ewentualnej aukcji dodatkowej), a połączenie tych dwóch zdarzeń nie będzie sprzyjać ministerstwu. W tym niestety widzę ewentualne ryzyko dla powodzenia przetargu, zwłaszcza że ostatnio publikacja rezultatów była dwukrotnie mocno opóźniona. Czy więc inwestorzy będą skłonni składać zlecenie trochę "w ciemno"?