Przy okazji publikowanych przedwczoraj wyników finansowych sojusz Euronext (giełdy w Paryżu, Amsterdamie, Brukseli i Lizbonie) zabrał też głos w sprawie potencjalnej fuzji z giełdą we Frankfurcie. "Euronextowi miło było ostatnio usłyszeć, że jest dla Deutsche Boerse preferowanym partnerem. Euronext przyjmuje zaproszenie do przedyskutowania rozbieżności dotyczących połączenia" - mogliśmy przeczytać w komunikacie.
Wczoraj pojawiła się odpowiedź Niemców. W oświadczeniu Deutsche Boerse stwierdziła, że oczekuje rozpoczęcia "konkretnych negocjacji" z zarządem Euronextu. Mają doprowadzić do fuzji równych partnerów, której efektem będzie stworzenie światowego lidera wśród giełdowych operatorów.
Obie firmy rozmawiały już o fuzji pod koniec zeszłego roku, ale nie zgodziły się m.in. co do kwestii dotyczących usług potransakcyjnych i lokalizacji głównej siedziby nowej giełdy. Teraz znalazły się jednak pod dodatkową presją, bo w europejskie rozgrywki włączają się giełdy z Nowego Jorku. Nasdaq przedstawił propozycję przejęcia London Stock Exchange, a wkrótce to samo może uczynić NYSE Group. Według najświeższych doniesień "Wall Street Journal", przedstawiciele Nasdaqa jeszcze w tym tygodniu mogą spotkać się z największymi udziałowcami LSE, co może poskutkować szybkim uzgodnieniem warunków transakcji.
- Jeśli wejdą Amerykanie i będą licytować się o LSE, to wymusi konsolidację między europejskimi giełdami - uważa Thomas Nagtegaal, cytowany przez Bloomberga analityk Rabo Securities. Jego zdaniem, raczej nie ma szans, by Euronext, również zainteresowany przejęciem LSE, był w stanie sprostać propozycjom składanym przez Amerykanów. - Wydaje się, że fuzja Euronextu i Deutsche Boerse jest nieunikniona - uważa Nagtegaal.
Również Deutsche Boerse była zainteresowana LSE - składała propozycję przejęcia na przełomie 2004 i 2005 r. Teraz, mimo że otrzymała warunkową zgodę brytyjskich władz na tę transakcję, nie zamierza kontynuować starań - wynika z wczorajszego komunikatu.