Na wykresie kontraktów na WIG20 wczorajszy wzrost był odbiciem od linii trendu łączącej dołki z wiosny i jesieni 2005 r. Natomiast w przypadku indeksu WIG możemy mówić o ruchu powrotnym do prostej wytyczonej w analogiczny sposób. Jednocześnie, na obu wykresach doszło najpierw do przełamania lutowych minimów, a wczoraj udało się zakończyć notowania ponad tą barierą. To wszystko skłania do przekonania, że ostateczne rozstrzygnięcia jeszcze nie zapadły. W efekcie w następnych dniach wśród inwestorów może pojawić się wyczekująca postawa, która zaowocuje chwilową stabilizacją. Jej granice wyznaczyłyby zapewne ostatnie ekstrema, czyli z grubsza poziomy 2700-2800 pkt.

W poniedziałek, kiedy wsparcie w postaci lutowych dołków zostało pokonane, wzrosła liczba otwartych pozycji (o blisko 500 sztuk na wszystkich seriach). To wskazuje, że część inwestorów potraktowała ten sygnał jako zachętę do otwierania krótkich pozycji. Zapewne byli to ci, którzy większą uwagę przywiązują do poziomów zamknięcia. Z drugiej strony ci, którzy kierują się wykresami minutowymi, wykorzystali dotarcie do dziennego minimum z ostatniego piątku do wejścia na rynek po długiej stronie. Wczoraj i jedni, i drudzy wycofywali się, o czym świadczy obniżka LOP. To świadczy o utrzymującej się niepewności wśród inwestorów.

W tej sytuacji dla tych, którzy nie mają aktualnie żadnych pozycji, uzasadnione wydają się, albo przyglądanie się sytuacji z boku, albo day trading. Posiadacze długich pozycji nie mają powodu ich zamykać do chwili przekroczenia przez kontrakty 2835 pkt, czyli zamknięcia z 28 lutego. Sygnałem do kontynuacji trendu spadkowego stanie się przekroczenie bariery 2700 pkt. To powinno zaowocować osiągnięciem jesiennego szczytu, położonego nieco poniżej 2550 pkt.