Jak poinformował w środę Główny Urząd Statystyczny (GUS), w lutym inflacja wyniosła 0,7 procent. Do 0,6 z 0,7 procent skorygowana została również inflacja styczniowa. "Inwestorzy zagraniczni wracają na polski rynek, ponieważ inflacja jest na tyle niska, że rekompensuje ryzyko polityczne" - powiedział dealer obligacji jednego z zagranicznych banków w Warszawie.
Wczorajsze dane wzmocniły też oczekiwania rynku na obniżkę stóp procentowych. Wielu analityków wątpi jednak, aby miało do niej dojść już w tym miesiącu. Opublikowane również wczoraj dane o płacach w sektorze przedsiębiorstw okazały się bowiem wyższe od oczekiwań rynku.
"Wzrost płac nie był nadmierny, zważywszy, że gospodarka rozwija się w tempie przekraczającym 4 procent, ale może spowodować, iż część członków RPP będzie chciała poczekać (z obniżką). W sumie jednak nadal spodziewamy się obniżki o 25 punktów w kwietniu lub maju" - napisali w porannym raporcie analitycy Goldman Sachs. Na dwóch obniżkach w styczniu i w lutym o łącznie 50 punktów bazowych główna stopa procentowa wynosi obecnie 4,0 procent.
Odbiciu złotego i innych walut regionu sprzyjają też spekulacje na temat rychłego końca cyklu podwyżek stóp procentowych w USA. To właśnie rosnące rentowności aktywów amerykańskich doprowadziły w ubiegłym tygodniu do odpływu kapitału z rynków wschodzących.
Dlatego uwaga inwestorów skupi się dziś na publikowanych o godzinie 14.30 danych dotyczących inflacji w USA w lutym. Obecnie rynek oczekuje, że do maja tego roku Fed podwyższy główną stopę procentową do 5 procent. "Nasza fundamentalna ocena dotycząca złotego pozostaje niezmieniona i widzimy silne przesłanki za umocnieniem złotego w średniej i długiej perspektywie" - napisała w porannym komentarzu analityk HSBC w Londynie Juliet Sampson. "Jeżeli zaś złotemu uda się w najbliższym czasie przełamać poziom 3,8626 za euro to możemy być świadkami krótkookresowego odbicia polskiej waluty" - dodała.