Równoczesny wzrost cen krajowych akcji i obligacji połączony ze wzmocnieniem złotego zwiększa prawdopodobieństwo scenariusza, zgodnie z którym korekta cen krajowych aktywów ponownie miała ograniczony charakter i niebawem czeka nas kolejna runda zwyżek. Głównym impulsem, który w tym tygodniu przyczynił się do przełamania tendencji spadkowych na rynkach wschodzących, był wzrost głównych amerykańskich indeksów do nowych cyklicznych szczytów. O tym, że z takim scenariuszem należy się liczyć, ostrzegał od kilku tygodni bardzo niski - jak na standardy ostatnich lat - poziom sentymentu w USA. Wystarczy powiedzieć, że od początku marca liczba "niedźwiedzi" w cotygodniowym badaniu firmy Investors Intelligence utrzymywała się na najwyższym poziomie od kwietnia 2003 r. (30,8-33 proc.). Równocześnie liczba "byków" - 42,3-42,6 proc. - była w marca najniższa od sierpnia 2004. W sytuacji, w której główne indeksy amerykańskiego rynku akcji znajdowały się zaledwie kilka procent poniżej swoich cyklicznych szczytów, tak słabe nastroje tamtejszych doradców inwestycyjnych nie sugerowały istnienia dużego potencjału spadkowego. Ten pesymizm wynikał zapewne z przekonania, że obecna polityka Fed oraz inwersja krzywej rentowności na tamtejszym rynku obligacji skazują gospodarkę USA na wyraźne spowolnienie pod koniec tego roku. Na razie mamy jednak dopiero marzec i można sądzić, że dopóki obecna fala wzrostów cen akcji w USA nie wymusi zmiany nastrojów, trudno mówić o możliwości poważniejszego spadku cen za oceanem.

Równocześnie ceny ropy obroniły wsparcie na 56 USD (WTI), a indeks CRB, odzwierciedlający poziom cen surowców, powrócił ponad długoterminową linię trendu. To pozytywne sygnały dla sektorów zależnych od cen surowców, a więc również dla "rynków wschodzących" jako całości. W zeszłym roku złoty słabł do końca kwietnia, a korekta cen akcji przedłużyła się do maja. Oznacza to, że negatywnie działający "efekt bazy" jeszcze przez 1-2 miesiące będzie hamował potencjalną skalę aprecjacji złotego i cen akcji. Przemawia to za trendem bocznym obu rynków w tym okresie.