Czwartkowe notowania złotego przebiegały tak samo jak innych walut z rynków wschodzących. Po niepewnym początku i spadku lokalnych walut do dolara i euro w miarę upływu czasu coraz bardziej zdecydowanie zaczęły zyskiwać. Popyt wzmocnił się po opublikowaniu nieco lepszych od spodziewanych danych o amerykańskiej inflacji. Spowodowały one wyprzedaż dolara, który spadł wczoraj czwarty dzień z rzędu. Euro podrożało o blisko 0,9 centa do ponad 1,215 USD. To najwyższy poziom od półtora miesiąca.
Notowania EUR/USD w ostatnich tygodniach potwierdzają wcześniejsze przypuszczenia, że znaczna część tego roku może przebiegać na tej parze walut pod znakiem braku jednoznacznej tendencji. Przyczyną jest ścieranie się przeciwstawnych zjawisk - korzystny wpływ wysokich stóp procentowych neutralizują wciąż narastający deficyt handlowy oraz fakt, że stopy zaczynają rosnąć w coraz większej liczbie krajów.
Spadek dolara i powiązana z tym obniżka rentowności amerykańskich obligacji poprawiły klimat wokół rynków wschodzących. Złoty wzmocnił się wczoraj o 4 grosze do dolara i niecałe 2 grosze do euro. Wspólna waluta pod koniec dnia kosztowała 3,848 zł, a amerykańska 3,163 zł.