Reklama

Zarobić na lokalach

Szybki wzrost cen nieruchomości mieszkaniowych powoduje, że inwestując na tym rynku można osiągnąć ponadprzeciętne zyski, sięgające nawet kilkuset procent rocznie. W dodatku wcale nie trzeba inwestować dużych kwot, by te zyski inkasować.

Publikacja: 18.03.2006 06:48

Brak planów zagospodarowania przestrzennego utrudnia rozpoczynanie nowych inwestycji budowlanych, przez co podaż nowych mieszkań jest sztywna. Tymczasem popyt silnie rośnie i to z kilku powodów. Na pierwszym są tanie kredyty hipoteczne. O ile jeszcze pięć lat temu oprocentowanie kredytów złotowych wynosiło ponad 10 proc. w skali roku, teraz wynosi ok. 6 proc. Jednocześnie rośnie sprzedaż kredytów walutowych, szczególnie we frankach szwajcarskich, których oprocentowanie wynosi ok. 2-3 proc. rocznie. W całym 2005 r. banki udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę ponad 22 mld zł, czyli o 59 proc. więcej niż w 2004 r.

Duży popyt na rynku nieruchomości wynika także z napływu bogatych inwestorów z zagranicy, kupujących nawet po kilkadziesiąt mieszkań jednocześnie. Ilu ich jest, nikt dokładnie nie potrafi policzyć. - Obsługujemy takich, którzy kupują po 50 i więcej lokali jednocześnie - informuje Łukasz Madej z firmy TabelaOfert. To powoduje, że w kilku największych aglomeracjach w kraju, takich jak Warszawa, Trójmiasto, Kraków czy Wrocław, ceny mieszkań rosną po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent rocznie. To doskonały sposób na duży i szybki zysk w wysokości nawet ponad 100 proc. zainwestowanego kapitału w ciągu kilku, kilkunastu miesięcy. Jak go osiągnąć?

Dźwignia pomaga zarobić

Najprostszym i najczęściej stosowanym sposobem uzyskania wysokich dochodów w krótkim czasie jest wykorzystanie dźwigni finansowej. Przeszczepienie tego instrumentu na rynek nieruchomości okazało się niezwykle proste. Deweloperzy, zabiegając o klienta, już od dawna sprzedają mieszkania w tzw. systemie 10/90. Polega on na tym, że w momencie rozpoczynania inwestycji klient może zarezerwować lokal wpłacając jedynie 10 proc. ceny mieszkania. Resztę powinien uiścić przed odbiorem lokalu. To pole do popisu dla spekulantów. Zakładając, że w trakcie prac budowlanych, które trwają ok. roku, ceny mieszkań na rynku idą w górę nawet o 10 proc., sprzedaż zarezerwowanego lokalu przed jego odbiorem może dać zysk w wysokości 100 proc. zainwestowanej kwoty. Oto przykład. Rezerwacja mieszkania o wartości ok. 200 tys. zł to wydatek rzędu 20 tys. zł. Zakładany wzrost wartości nieruchomości w trakcie jej budowy o 10 proc. Daje to w tym wypadku kwotę 20 tys. zł. W efekcie mieszkanie, które zarezerwowaliśmy jest już warte 220 tys. zł, a sprzedaż rezerwacji może przynieść 40 tys. zł (wpłacone na początku 20 tys. zł plus kwota wynikająca ze wzrostu wartości). Nasz zysk wynosi więc 20 tys. zł, czyli 100 proc. kapitału.

To wszystko przy założeniu, że wybrany przez nas lokal podrożeje w ciągu roku o 10 proc.. Tymczasem np. w Warszawie średnia cena metra kwadratowego mieszkania w okresie III kwartał 2004 r. - III kwartał 2005 r. wzrosła o 9,5 proc. Ale w poszczególnych dzielnicach wzrost był dużo większy, np. w Śródmieściu wzrost wyniósł 13 proc. To i tak nic w porównaniu z Krakowem czy Trójmiastem. W pierwszym z tych miast wzrost średniej ceny metra kwadratowego w podanym okresie wyniósł aż 17 proc., a w Trójmieście 16 proc. Inwestując zatem w mieszkanie z wykorzystaniem dźwigni można było zarobić nawet 170 proc. - Oczywiście nie każde mieszkanie pozwoli tyle zarobić. Ogromną wagę należy przyłożyć do lokalizacji inwestycji, jej standardu itp. Ale umiejętnie dobrany lokal może dać zysk jeszcze wyższy - uważa Łukasz Madej, analityk nieruchomości z firmy TabelaOfert.pl. By osiągnąć takie wyniki, najlepiej wybierać lokale budowane w modnych dzielnicach, gdzie mało już jest niezabudowanych gruntów. W przypadku Trójmiasta dobrym miejscem jest Sopot, w Warszawie - Śródmieście. Dobrym pomysłem jest też wybór mieszkania dwupokojowego. Na takie zawsze jest duży popyt, a to umożliwia wynegocjowanie dobrej ceny odsprzedaży.

Reklama
Reklama

Ale biznes ten nie jest taki prosty, jakby się wydawało. Po pierwsze, liczba deweloperów oferujących lokale w systemie sprzedaży 10/90 jest ograniczona. Na rynku warszawskim jest ich kilku (m.in. J.W. Construction, Budimex Nieruchomości). Zatem znalezienie takiej oferty nie będzie łatwe.

Ponadto deweloperom nie zależy na tym, by na sprzedawanych przez nich mieszkaniach zarabiał ktoś inny niż oni sami, więc wprowadzają do umów zapisy ograniczające odsprzedaż lokalu przed jego faktycznym odbiorem (np. J.W. Construction wprowadza prowizję za odsprzedaż umowy w wysokości 2-3 proc. wartości lokalu). Przy zakupie większej ilości mieszkań wysokość tej prowizji można jednak negocjować.

Największe ryzyko, jakie wiąże się z opisywanym sposobem inwestowania, to możliwość bankructwa dewelopera. Rezerwowane przez nas mieszkanie zwykle jest jeszcze albo dziurą w ziemi, albo projektem. Dlatego przy wyborze odpowiedniej lokalizacji należy uwzględnić renomę dewelopera i jego sytuację finansową, ewentualnie korzystać z rachunku powierniczego prowadzonego przez niezależny bank, na którym kolejne wpłaty są niedostępne dla dewelopera do czasu wykonania kolejnego etapu prac.

Zainwestuj w kamienicę

Na nieruchomościach szybko i dużo można zarobić także w inny sposób. - Inwestorzy wyszukują dobrze zlokalizowane, stare kamienice z najemcami. Kupują je i wyprowadzają z nich lokatorów. Następnie oczyszczone mieszkania sprzedają po cenach nawet kilkakrotnie wyższych od ceny zakupu - mówi Krzysztof Bartuś, rzeczoznawca z krakowskiej firmy Real. Jak dużo udaje się na tym zarobić? Oto przykład. Jedna z kamienic przy ul. Bonerowskiej została kupiona w przeliczeniu na metr kwadratowy powierzchni użytkowej za 685 zł. Kilkanaście miesięcy później zlokalizowane w niej mieszkania sprzedano średnio po 2023 zł za metr kwadratowy. Zysk to ok. 195 proc. zainwestowanej kwoty.

Oczywiście, zanim będzie można zainkasować zarobek trzeba przeprowadzić wiele czynności. Najtrudniejszym etapem jest owo wyprowadzenie najemców. Najpierw trzeba znaleźć kamienicę nadającą się do odsprzedaży. Nie jest to proste. - Pomóc mogą w tym agencje nieruchomości, wyspecjalizowane w tego rodzaju transakcjach. Należy jednak liczyć się z kosztami ich usługi - mówi K. Bartuś. Poza tym znaleźć je można w miastach starych, jak np. Kraków, niezniszczonych podczas wojny.

Reklama
Reklama

Dla dużych i dla małych

Inwestorzy z mniejszą skłonnością do spekulacji mogą zarobić na wynajmie. Doskonale nadają się do tego apartamentowce w miejscowościach turystycznych czy też w miastach o słabo rozwiniętej infrastrukturze hotelowej. - Kupując lokal w Trójmieście czy Zakopanem można go później wynająć w sezonie ze stawką nawet 2 tys. zł za noc. W ciągu dwóch letnich miesięcy udaje się w ten sposób zarobić na całoroczną obsługę kredytu zaciągniętego na zakup lokalu - uważa Łukasz Madej. Najmniejsze lokale w apartamentowcach nad morzem, o powierzchni ok. 40 metrów, kosztują ok. 250 tys. zł. Roczny koszt obsługi kredytu w takiej wysokości, oprocentowanego we frankach szwajcarskich na poziomie 3 proc. z 20-letnim okresem spłaty, to ok. 16,5 tys. zł. Tymczasem przychód z wynajmu przez dwa letnie miesiące, zakładając obłożenie apartamentowca na poziomie 80 proc., może wynieść 96 tys. zł. Nawet jeżeli zapłacimy prowizję firmie, która będzie dla nas szukać najemców oraz administrować apartamentem (prowizje te są wysokie, dochodzą do 60 proc. przychodów), zostaje 57 tys. zł. Po odjęciu kosztów obsługi kredytu na czysto zostaje 40 tys. zł.

Powstały firmy specjalizujące się w budowie apartamentowców z przeznaczeniem na wynajem, a następnie administrują nimi, gwarantując inwestorom określony poziom dochodów. Jedną z takich firm jest np. Hotel System. Buduje teraz kilka obiektów w całym kraju, między innymi w Zakopanem, Katowicach i nadmorskim Dźwirzynie. Najtańszy lokal w Katowicach kosztuje 97,9 tys. zł brutto. Inwestując taką kwotę nabywamy mały apartament, który po zakończeniu budowy będOperator systemu - Hotel System - gwarantuje, że każdego roku wypłaci z tego tytułu inwestorowi stały dochód w wysokości 10,8 tys. zł. Po dziewięciu latach inwestycja się zwraca. Jednocześnie inwestor zarabia na wzroście wartości nieruchomości, który w okresie dziewięciu lat powinien wynieść ok. 100 proc.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama