Piątek na rynku terminowym był ostatnim dniem notowania marcowej serii kontraktów. Teoretycznie zaskakujące spadki "marca" w ostatniej godzinie sesji można z tym wiązać. W praktyce, jeżeli zestawimy zachowanie polskiego rynku z zachowaniem rynku niemieckiego, to zobaczymy, że wcale to nie jest takie oczywiste. Chyba że przyjmiemy, iż spadek DAX to również efekt wygasania kontraktów i opcji.

Marcowe kontrakty na WIG20 to jednak już przeszłość. Od czwartku podstawowym instrumentem do spekulacji były kontrakty FW20M6.

"Czerwiec" rozpoczął wczorajszą sesję na poziomie 2843 pkt. Zakończył natomiast na 2829 pkt. Na wykresie kontynuacyjnym została wyrysowana spadająca gwiazda o czarnym korpusie. Na tę chwilę, świeca ta nie ma żadnej wartości prognostycznej. Dopiero jej potwierdzenie przez kolejną czarną świecę będzie oznaczało realne zagrożenie spadkami. A tym samym kolejne zagrożenie przełamania, tworzącej wsparcie na 2730 pkt, dziesięciomiesięcznej linii trendu wzrostowego. Przełamanie tego podwójnego wsparcia (na 2728 pkt znajduje się również dołek z 14 marca br.) otworzy drogę do 2538 pkt, czyli do szczytu z 4 października 2005 roku.

Na realizację tego spadkowego scenariusza wskazuje analiza wykresu tygodniowego. Trwająca już dziesiąty tydzień stabilizacja w przedziale 2757-2960 pkt doprowadziła do wygenerowania silnych średnioterminowych sygnałów sprzedaży na podstawowych wskaźnikach. Jeżeli dodać do tego negatywne dywergencje np. na RSI, które już od pół roku straszą byki, to szanse na spadki są znaczne. Jednak nie na tyle, żeby już teraz otwierać krótkie pozycje. Dopóki kontrakty znajdują się ponad 2730 pkt, dopóty bezpieczniej trzymać się z dala od shortów.