Nie jest Pan nową osobą w spółce. Przez kilka lat uczestniczył Pan w pracach zarządu jako dyrektor finansowy. Czy czuje się Pan odpowiedzialny za słabe wyniki Krosna w ubiegłym roku?
Oczywiście, ponoszę współodpowiedzialność za to, co się działo w Grupie Krosno w ostatnich latach. A działo się dużo...
Dlaczego, mając połowę rynku i brak istotnej konkurencji, spółka zakończyła zeszły rok stratą?
Na kiepskich wynikach spółki w ostatnim roku zaważyły trzy czynniki: wysokie ceny gazu, mocny złoty i wstrzymanie restrukturyzacji. Zarząd Krosna, który pracował przez ostatnich pięć lat, opracował trzyetapowy projekt zmian. W pierwszym etapie przebudowano sieć dystrybucji za granicą i zaczęto tworzyć krajową sieć, wcześniej istniejącą tylko szczątkowo. W drugim miała nastąpić i nastąpiła reorganizacja majątkowa poszczególnych spółek wchodzących w skład grupy kapitałowej. Przygotowano i w dużym stopniu przeprowadzono inwestycje w majątek produkcyjny każdej z firm. W końcu trzeci etap, który miał się rozpocząć w zeszłym roku, polegać miał na restrukturyzacji kosztowej Krosna i przedsiębiorstw zależnych. W tym celu mieliśmy utworzyć holding, w skład którego wchodziłyby trzy huty szkła z Krosna, Tarnowa i Jasła. Jednak prace przerwano. Niedokończona reorganizacja zaważyła w istotny sposób na tym, że spółka miała stratę.
Moje zadanie polega teraz na szybkiej restrukturyzacji spółek z grupy.