Początek wtorkowych sesji na giełdach w Europie i USA przyniósł spadek indeksów, który został jednak zahamowany. Bezpośrednią przyczyną była poniedziałkowa wypowiedź prezesa Zarządu Rezerwy Federalnej Bena S. Bernanke'a na temat dalszego kształtu polityki pieniężnej USA. Wbrew nadziejom inwestorów, że seria podwyżek stóp procentowych zbliża się do końca, zapowiedział on ich kontynuację aż do momentu, gdy pojawią się wyraźne oznaki ochłodzenia koniunktury. Za zaostrzaniem rygorów polityki pieniężnej przemawiały też dane, które wykazały wzrost w lutym bazowego wskaźnika PPI (cen hurtowych po wyłączeniu żywności i paliw).
W Europie spadkiem notowań zareagowały branże najbardziej wrażliwe na podwyżkę oprocentowania, tj. banki oraz firmy działające na rynku nieruchomości. Najbardziej staniały akcje Deutsche Banku, Royal Bank of Scotland Group i Barclays oraz British Land i Brixton.
Tymczasem niższe ceny ropy spowodowały wyprzedaż papierów towarzystw naftowych, zwłaszcza BP i Total. Ponadto w odwrocie znalazły się notowania największego europejskiego wytwórcy artykułów elektronicznych powszechnego użytku - Royal Philips Electronics. Jego jednostka LG.Philips Displays zapowiedziała bowiem spadek w I kwartale sprzedaży ekranów ciekłokrystalicznych.
Na tym tle korzystnie wypadli producenci stali. Akcje koncernu hutniczego Corus Group zdrożały o ponad 7% pod wpływem pogłosek o możliwej fuzji z rosyjskim Ewrazem. W ślad za nimi wzrosły ceny walorów fińskiego Rautaruukki i austriackiego Voestalpine.
Na Wall Street uwagę zwracała wyprzedaż papierów dostawcy oprogramowania Oracle, którego rezultaty w minionym kwartale rozczarowały ekspertów. Nie spowodowało to jednak ogólnej zniżki notowań w sektorze high-tech.