Wczorajszy dzień na rynku obligacji nie obfitował w znaczące publikacje makroekonomiczne. Ministerstwo Finansów przeprowadziło przetarg zamiany, na którym sprzedało papiery zapadające w 2011 r. o łącznej wartości blisko 776 mln złotych w zamian za obligacje zapadające w bieżącym roku. Resort konsekwentnie realizuje strategię wydłużania zapadalności długu. Aukcja zamiany, na której Ministerstwo sprzedało dwa razy mniej papierów niż przy poprzednich tego typu okazjach, świadczy o słabej obecnie skłonności do nabywania polskich obligacji. Takie nastawienie wśród inwestorów wspiera dodatkowo słabnący złoty.

W związku z tym ryzyko osłabienia krajowych papierów wciąż należy ocenić jako wysokie. Dzisiaj na pierwszy plan wysuwają się dane o sprzedaży detalicznej i inflacji bazowej. W przypadku gdyby dane te okazały się gorsze od oczekiwań, można liczyć na raczej niewielki wzrost cen. Wynika to z faktu, że niestabilna sytuacja polityczna (na 4 kwietnia zapowiedziane jest głosowanie wniosku o samorozwiązanie Sejmu) oraz wcześniejsze wypowiedzi części członków RPP skłaniają rynek do przekonania, iż szanse na redukcje stóp w marcu są minimalne.