W ostatnich dniach jesteśmy świadkami dużej zmienności na rynku walutowym. Dla jednych oznacza to straty, dla drugich jest źródłem zysków. Po wzroście kursu EUR/PLN i ustanowieniu tegorocznego maksimum powyżej poziomu 3,94, złoty gwałtownie się wzmocnił, osiągając w piątek nawet 3,83. Z punktu widzenia analizy technicznej mieliśmy do czynienia najpierw z silnym sygnałem sprzedaży złotego, po tym jak kurs EUR/PLN wyłamał się z prawie rocznego kanału spadkowego, a następnie z jeszcze silniejszym sygnałem kupna naszej waluty, który powstał w wyniku zanegowania pierwotnego ruchu. Zgodnie z teorią, powinniśmy się zatem spodziewać już tylko spadku kursu EUR/PLN, a w perspektywie kilku dni nawet ustanowienia nowych kilkuletnich minimów dla tej pary. Tak się jednak nie stało. Jeszcze w piątek złoty zaczął tracić na wartości, a kurs EUR/PLN zakończył tydzień na poziomie 3,85.
Zarówno osłabienie złotego na początku tygodnia, jak i jego późniejsze wzmocnienie były wynikiem sytuacji globalnej, która skłaniała inwestorów do realizacji zysków na wschodzących rynkach i przenoszenia kapitałów do Stanów Zjednoczonych, gdzie rentowność rosła. Zatrzymanie wzrostu na amerykańskim rynku długu, a nawet spadek rentowności sprawił, że kapitał ponownie zaczął wracać do Polski. Większego wpływu na zachowanie złotego, moim zdaniem, nie miała natomiast debata na temat komisji sejmowej ds. banków.
Zupełnie inaczej sytuacja wyglądała na początku tego tygodnia. Złoty, po weekendowej zapowiedzi lidera PiS-u Jarosława Kaczyńskiego, że jego partia złoży wniosek o samorozwiązanie Sejmu, gwałtownie się osłabił. Kurs EUR/PLN sięgnął poziomu 3,90 - co oznacza wzrost prawie o 5 groszy w porównaniu z piątkowym zamknięciem. Jeżeli porównamy ten kurs z najniższym poziomem zanotowanym przez kurs EUR/PLN w piątek - wzrost wyniesie ponad 7 groszy.
Inwestor, który przewidziałby taki ruch i kupił, powiedzmy, 100 tysięcy euro w piątek przed zamknięciem sesji i sprzedał w poniedziałek zaraz po otwarciu rynku, mógł zarobić 5 tysięcy złotych. Zakładając, że inwestor ten korzystał z platformy transakcyjnej, oferującej dźwignię x100, w ciągu weekendu podwoił swój kapitał. Musiał on jednak przewidzieć, że partia rządząca, która jeszcze niedawno opowiadała się za kontynuowaniem swojej misji przy pomocy partnerów z paktu stabilizacyjnego, wezwie do rozpisania wcześniejszych wyborów. Nawet średnio zorientowany gracz wie, co oznacza taka informacja i potrafi ją wykorzystać.
Pytanie nasuwa się samo. Czy informacje będące w posiadaniu polityków są przez nich wykorzystywane? Czy przypadkiem piątkowy wzrost kursu na koniec dnia nie był wywołany zakupem walut przez osoby, które wiedziały, co w weekend zamierza powiedzieć Jarosław Kaczyński? Nie wiem, ale w dobie nowoczesnych technologii, łatwego dostępu do internetu oraz przy możliwościach, jakie dają platformy transakcyjne, nie można tego wykluczyć. Większość firm oferujących spekulację na rynku walutowym znajduje się poza granicami Polski, a rachunek w nich może otworzyć każdy. Jednocześnie, po wpłaceniu odpowiedniego depozytu zabezpieczającego, możemy zawrzeć transakcje nawet o wartości 20 mln euro za pomocą jednego kliknięcia. Oznacza to, że wykorzystując pięciogroszowy ruch, możemy zarobić milion złotych.