Po kilku dniach wyprzedaży w czwartek inwestorzy ochoczo przystąpili do zakupu polskiego długu. Wprawdzie opublikowana przez GUS sprzedaż detaliczna za luty przekroczyła oczekiwania analityków, jednak nie ostudziło to wcale nastrojów. Atmosferę podgrzała dodatkowo kolejna informacja GUS. Inflacja bazowa spadła w zeszłym miesiącu do rekorodowo niskiego poziomu 0,8% r./r. Doprowadziło to do kolejnej fali zakupów. Rentowność papierów dwuletnich OK0408 spadła do poziomu 4,13%, pięcioletnich DS1110 do 4,58% zaś dziesięcioletnich do 4,79%. Później jednak złoty zaczął tracić na wartości, a wycena obligacji na rynkach bazowych znacznie się pogorszyła. Dlatego późne popołudnie upłynęło pod znakiem spadków i ceny wróciły do porannych poziomów.
Dla dalszego rozwoju wypadków na rynku długu kluczowym czynnikiem pozostanie RPP. Moim zdaniem, w obecnej sytuacji cięcie stóp nawet w kwietniu (bo o marcu już nikt nie marzy) wydaje się mało prawdopodobne. Ryzyko polityczne w najbliższym czasie raczej nie spadnie, inwestorzy spodziewają się podwyżek stóp w Eurolandzie, dlatego zwyżki cen długu będą z pewnością wykorzystywane do redukcji pozycji.