Reklama

Jest ożywienie

Rok 2005 był dla polskiej gospodarki jednym z najbardziej pomyślnych w okresie transformacji.

Publikacja: 25.03.2006 07:38

Jest tak nie tylko dlatego, że udało się osiągnąć ponaddwukrotnie wyższe niż średnio w innych krajach Unii Europejskiej tempo wzrostu produktu krajowego brutto (3,2 proc., wobec 1,5 proc.) i nie dlatego, że uzyskaliśmy wreszcie połowę PKB przypadającego na jednego mieszkańca krajów unijnych. Przede wszystkim dlatego, że w gospodarce utrwaliły się korzystne zmiany efektywnościowo--strukturalne.

Wyraźnie wyższe od tempa wzrostu średnich płac w gospodarce narodowej i aprecjacji złotego było tempo wzrostu wydajności pracy. Wpłynęło to na dalszą poprawę konkurencyjności naszej gospodarki.

Awangarda szybko do przodu

Kolejny rok obserwowano szybki wzrost działów i grup przemysłu uznawanych za nośniki postępu technicznego. Były to działy o dużym udziale produkcji eksportowej, jak np. przemysł maszynowy (wzrost produkcji w latach 2003-2005 o 60 proc.), wyrobów gumowych i z tworzyw sztucznych (o 49 proc.), instrumentów medycznych i optycznych (o 43 proc.). Największy wzrost w tym okresie został odnotowany w przemyśle motoryzacyjnym (2,1-krotny), w którym zatrudnienie w ostatnich trzech latach zwiększyło się aż o 40 proc.

Poprawa koniunktury i działania restrukturyzacyjne, podjęte przez przedsiębiorstwa w okresie akcesyjnym, korzystnie wpłynęły na ich funkcjonowanie. Wysoki był przeciętny poziom wskaźników rentowności brutto i netto. Firmy dysponowały większymi niż w latach poprzednich wolnymi środkami, co znalazło odzwierciedlenie we wzroście depozytów, które w lutym br. były o 23 proc. większe niż przed rokiem, i umiarkowanym zapotrzebowaniu na kredyty (wzrost w tym okresie o 4,5 proc.).

Reklama
Reklama

Eksport większy niż w Unii

Na szczególną uwagę zasługują wyniki handlu zagranicznego. Pozostał on istotnym czynnikiem wzrostu gospodarczego. W 2004 r. wzrost eksportu w ujęciu rzeczowym wyniósł 25,6 proc., a w 2005 r. 19,6 proc. Łącznie w latach 2004-2005 zwiększył się on aż o 50 proc., czego nie notowano w żadnym innym kraju UE. W tym czasie import wzrósł o 34 proc. W rezultacie nastąpiła dalsza redukcja ujemnego salda wymiany. Towarzyszyły temu korzystne zmiany w strukturze towarowej obrotów. Zwiększył się udział eksportu i importu towarów o wysokim stopniu przetworzenia. Udział eksportu wyrobów przemysłu motoryzacyjnego, elektromaszynowego i chemicznego w całym eksporcie sięga już 40 proc.

Również na początku tego roku dynamika wymiany handlowej z zagranicą jest bardzo wysoka. W styczniu, w porównaniu ze styczniem 2005 r., eksport zwiększył się o 19,4 proc., a import o 17,3 proc. Ujemne saldo towarowe nie przekroczyło 0,4 mld euro i było o 7 proc. niższe niż rok temu.

Poprawia się i pozostaje na bezpiecznym poziomie większość wskaźników ostrzegawczych, służących do oceny nierównowagi zewnętrznej kraju:

l w 2005 r. relacja ujemnego salda obrotów bieżących do PKB wyniosła 1,6 proc. (w styczniu br. - 1,5 proc.), wobec 4,1 proc. w 2004 r.;

l poziom oficjalnych aktywów rezerwowych równoważył wartość 5,5-miesięcznych wydatków na import towarów, wobec 4,6-miesięcznych w 2004 r. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy br. współczynnik ten jeszcze bardziej się poprawił;

Reklama
Reklama

l napływ inwestycji bezpośrednich był wyższy od deficytu obrotów bieżących o 77 proc., wobec 20 proc. w 2004 r.;

l zmalała relacja obsługi zadłużenia zagranicznego do wpływów z eksportu.

Inwestycyjne ożywienie

Nastąpiło długo oczekiwane ożywienie w inwestycjach. W IV kwartale 2005 r. nakłady brutto na środki trwałe były prawie o 10 proc. większe niż przed rokiem. Jeszcze większy wzrost dotyczył inwestycji podmiotów o liczbie pracujących powyżej 49 osób. W drugim półroczu ubiegłego roku, w porównaniu z analogicznym okresem 2004 r., zwiększyły się o 11 proc. Około dwukrotnie wyższy od dynamiki całego przemysłu wzrost produkcji dóbr inwestycyjnych, w połączeniu z wyraźnym przyspieszeniem w końcu ubiegłego roku dynamiki ich importu, jednoznacznie wskazują, że inwestycyjne procesy nabierają rozpędu. Inwestują głównie duBardzo niska inflacja

Mamy najniższą ze wszystkich krajów UE inflację. Roczny wzrost cen (grudzień 2005 r. do grudnia 2004 r.) wyniósł 0,7 proc. i na takim samym poziomie pozostał w lutym 2006 r. W tak niskiej skali, na przełomie lat, inflacja nie była dotychczas notowana i ukształtowała się znacznie poniżej dolnej granicy celu inflacyjnego, określonego przez Radę Polityki Pieniężnej (1,5-3,5 proc.). Antyinflacyjnie oddziaływały głównie taniejące artykuły żywnościowe oraz aprecjacja złotego wobec euro.

Zwraca uwagę bardzo wysoki przyrost zasobów finansowych gospodarstw domowych. W grudniu 2005 r. wyniosły one prawie 400 mld zł i były o 12,7 proc. wyższe niż rok wcześniej. Jest to tym bardziej symptomatyczne, że w ubiegłym roku przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej było realnie o 2,6 proc. wyższe niż w 2004 r., a emerytury i renty pracownicze zwiększyły się zaledwie o 0,3 proc.

Reklama
Reklama

Wysokie,

ale malejące bezrobocie

Po pięciu latach bardzo trudnej sytuacji na rynku pracy (w latach 1999-2003 liczba bezrobotnych wzrosła o ponad 1,3 mln, tj. aż o 73 proc.), w końcu 2004 r. wystąpiły pierwsze oznaki poprawy, które utrwaliły się w 2005 r. W rezultacie w ciągu dwóch ostatnich lat bezrobocie zmalało o ponad 400 tys. osób. Mimo to w lutym 2006 r. liczba bezrobotnych wyniosła ponad 2,8 mln, a stopa bezrobocia - 18 proc. i była najwyższa wśród krajów UE. Prognozy wskazują, że w 2006 r., przy wzroście PKB o 4,5 proc., stopa ta zmaleje do 16,5 proc.

Czynnikami podwyższonego ryzyka dla gospodarki - poza zawirowaniami politycznymi - pozostają: kształtowanie się kursu złotego do euro i dolara, ceny paliw płynnych, stan finansów publicznych oraz narastanie długu publicznego. Dług ten, powiększony o przewidywane wypłaty z tytułu poręczeń i gwarancji, w ostatnich latach rośnie ponad- dwukrotnie szybciej od PKB, a jego relacja do PKB w 2005 r. wyniosła około 50 proc., przekraczając pierwszy próg ostrożnościowy, określony przepisami ustawy o finansach publicznych. W przypadku utrzymania się tej tendencji i ewentualnej nieznacznej tylko deprecjacji złotego można szacować, że w końcu 2006 r. państwowy dług publiczny przekroczy 530 mld zł, co oznaczałoby, że w relacji do PKB zbliży się niebezpiecznie do 55 proc. - tj. drugiego progu ostrożnościowego. Z przekroczenia tego progu wynikają dla gospodarki daleko sięgające konsekwencje, łączące się z koniecznością drastycznego ograniczania wydatków budżetowych.

Dyrektor w Rządowym Centrum

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama