Kolejny rekord na rynku miedzi, notowania akcji w górę, rentowność obligacji w USA w dół, spadek dolara to piątkowy obraz rynków finansowych. Największy wpływ na taki przebieg zdarzeń miały opublikowane o 16.00 naszego czasu dane o sprzedaży nowych domów w Stanach Zjednoczonych. Były bardzo słabe, nie tylko jeśli spojrzeć na miesięczną wartość, ale spowodowały również spadek 12-miesięcznej średniej. Te informacje zapewne znów otworzą dyskusję o schłodzeniu rynku nieruchomości i wpływie tego na amerykańską gospodarkę. Można zakładać, że informacje dotyczące kondycji rynku nieruchomości będą teraz jeszcze pilniej śledzone i będą wywoływać żywiołowe reakcje na rynkach.
W reakcjach rynków nie dziwiła jedynie obniżka rentowności obligacji. Wszak jednym z celów trwających podwyżek stóp procentowych ma być upuszczenie powietrza z nadmuchanego balonu. Natomiast optymizm na rynku akcji, a szczególnie miedzi, był niezbyt racjonalny. Pokazał, jak bardzo inwestorzy chcą wierzyć w kontynuację dotychczasowych tendencji. Równocześnie jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że zwłaszcza jeśli chodzi o ceny miedzi, to wzrost ma podłoże przede wszystkim spekulacyjne.
Wykres S&P 500 można wpisać w kanał. Wyznaczają go linie: biegnąca po dołkach z końca grudnia 2005 r. oraz lutego 2006 r. oraz po szczytach ze stycznia i marca. Bliskość górnej granicy nie zostawia wiele miejsca na dalszą zwyżkę. Jeśli jednak udałoby się wyłamać w górę z tego kanału, czyli przebić 1310 pkt, to moglibyśmy mówić o wzmocnieniu tendencji rosnącej. A tak - zgodnie ze schematem obserwowanym w 2004 r. i 2005 r. - trzeba liczyć się z tym, że po ustanowieniu nowego szczytu hossy podaż uaktywni się i przejmie kontrolę nad rynkiem.
Przedłuża się budowanie prawego ramienia formacji głowy z ramionami na wykresie indeksu największych firm technologicznych - Nasdaq100. Choć kształt formacji nieco teraz odbiega od ideału, to wydaje się jednak, że w razie szybkiego przecięcia linii szyi będzie i tak miała duże znaczenie prognostyczne. Dzieli od niej ok. 2%.