North Coast, który ma szansę jako pierwszy zadebiutować na GPW w tym roku, ustalił przedział cenowy akcji. Chce je sprzedać nie taniej niż po 3 zł i nie drożej niż 3,35 zł. W prospekcie emisyjnym spółka podała, że maksymalna cena akcji wyniesie 3,9 zł. Ostatecznie o jej wysokości zdecyduje analiza popytu. Book-building rozpoczyna się dziś i skończy jutro. Zapisy na akcje będą zbierane od 29 do 31 marca.

Na temat wyceny spółki, a dokładniej - podanej ceny maksymalnej, wypowiedziało się Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Piotr Cieślak, ekspert SII, porównuje North Coast ze spółkami, które zajmują się sprzedażą produktów spożywczych. Na tej podstawie (analizował wskaźniki C/Z, C/WK, EV/EBITDA) oszacował wartość akcji na 3,28 zł. - Przyszłe notowania North Coast, przy założeniu, że spółka sprzeda akcje po 3,9 zł, ze względu na wyższą wycenę w stosunku do sektora, niosą ze sobą pewne ryzyko. Jeśli jednak koniunktura giełdowa będzie dobra, a spółka będzie realizować założenia rozwojowe, to można liczyć, że kurs będzie stabilny. Gdyby cena ukształtowała się znacząco poniżej 3,9 zł, atrakcyjność inwestycji wzrośnie - twierdzi Piotr Cieślak.

Do kupienia będzie 15 mln akcji North Coast. Spółka zaoferuje 7 mln walorów serii C, a dotychczasowi akcjonariusze 8 mln papierów serii B. Cena akcji obu serii będzie taka sama. Pieniądze z emisji spółka przeznaczy na budowę magazynów i sieci delikatesów.