Program opracowany przez resort gospodarki od 3 marca był przedmiotem trwających trzy tygodnie konsultacji społecznych. Część uwag ze strony branży energetycznej została uwzględniona, ale, jak powiedział nam wczoraj Andrzej Kania, p.o. dyrektora Departamentu Energetyki Ministerstwa Gospodarki, dużych zmian już nie będzie. Przesądzone jest, że powstaną cztery duże koncerny energetyczne, a jeden z nich, Polska Grupa Energetyczna, będzie miał pozycję dominującą. W proponowanych przepisach dotyczących Urzędu Regulacji Energetyki do znaczących zmian również nie dojdzie. Oznacza to, że firmy będą miały większą swobodę w kształtowaniu cen prądu, bez zatwierdzania stawek przez URE.

Zastrzeżenia wobec programu, które były zgłaszane przez stowarzyszenia pracodawców prywatnych energetyki, dotyczyły głównie obaw o nadmierną koncentrację rynku. Przedstawiciele związków zawodowych twierdzili zaś, że przekształcenia własnościowe w tym sektorze mogą doprowadzić do zmniejszenia liczby miejsc pracy.

- W programie nie znalazły się kwestie redukcji zatrudnienia. Nie spodziewamy się masowych zwolnień, ale chcemy osiągnąć zabezpieczenia finansowe dla osób, które mogłyby stracić pracę - stwierdził Włodzimierz Kraska, przewodniczący Zrzeszenia Związków Zawodowych Energetyków.

Związki zawodowe nie musiały zawierać żadnego porozumienia w sprawie programu dla energetyki, gdyż cały czas obowiązuje porozumienie podpisane przez nie z byłym wiceministrem skarbu Tadeuszem Soroką w lipcu 2003 r. Daje ono związkowcom o wiele szersze uprawnienia, niż proponowane przez obecne kierownictwo resortu. Zakłada np. konsultowanie z zespołem trójstronnym zwolnień planowanych przez firmy energetyczne.