Wczorajsze notowania przyniosły odbicie notowań kontraktów na WIG20 od linii trendu biegnącej po dołkach z wiosny i jesieni minionego roku. To już trzeci w tym miesiącu test tego wsparcia. Znów udało się je obronić, ale trudno dziś przesądzać, czy stanie się to przyczynkiem do mocniejszego ruchu w górę. To, jak notowania przebiegały w dwóch poprzednich przypadkach po odbiciu od linii trendu, nie napawa optymizmem. Pierwszy raz zwyżka była wyraźna, ale za drugim razem okazała się słaba. Wpisując się w ten schemat można oczekiwać, że wczorajszy wzrost nie będzie dziś kontynuowany. Gdyby rzeczywiście tak się stało kolejna próba przełamania linii trendu byłaby już zapewne udana.
Dopóki tak się nie stanie sytuacja na rynku nie zachęca do aktywności. Kolejne krótkotrwałe ruchy skłaniają do day-tradingu albo pozostawania poza rynkiem. Do tego handel utrudnia zmieniająca się wyraźnie baza. Wczoraj skurczyła się do 16 pkt z ponad z ponad 40 pkt we wtorek.
Zwolennicy inwestowania zgodnie z trendem nie mają obecnie wielkiego wyboru. Nawet w przypadku kontraktów na PKN, w odniesieniu do których możemy mówić o średnioterminowym trendzie malejącym, sytuacja nie jest jednoznaczna. Z jednej strony, na wykresie mamy dwa coraz niżej położone dołki, co pozwala mówić o spadkowej tendencji, a odbicie z pierwszej połowy marca zatrzymało się na wysokości lutowego minimum. Z drugiej strony, zanegowane zostało utworzenie formacji podwójnego szczytu, na podstawie której można było spodziewać się trwalszego ruchu w dół. Zniżka zatrzymała się na poziomie rocznej średniej kroczącej. Wciąż (przy 56 zł) stanowi ona kluczowe wsparcie. Jej przełamanie dawałoby sygnał do kontynuacji przeceny i stwarzało dogodną okazję do zajęcia krótkiej pozycji.