Na razie podstawową działalnością firmy jest wytwarzanie energii elektrycznej i cieplnej dla odbiorców przemysłowych - to tak zwany outsourcing w wytwarzaniu energii. - Jest to działalność, która w dalszym ciągu pozostaje kluczowa. Jednak dynamika tego biznesu nie będzie tak wysoka, jak z energetyki wiatrowej. Nastawiamy się na realizację dużych projektów, które mogą zapewnić nam ok. 5 mln zł dodatkowego zysku netto w ciągu roku. Myślimy o maksymalnie trzech nowych inwestycjach w najbliższych pięciu latach - tłumaczy M. Kozłowski.
Spółka chce realizować te pomysły w firmach z branży drzewnej i papierniczej. Niewykluczone, że jednym z projektów inwestycyjnych jest dostarczanie energii do Intercella. - Co do Intercella, to nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Te inwestycje muszą być wysokorentowne. Prowadzimy rozmowy z kilkoma partnerami, chętnie będziemy łączyć outsourcing z produkcją energii odnawialnej na bazie biomasy - jest to układ idealny - mówi wiceprezes PEP.Zielone złoto
Dlaczego jest to układ idealny? Ponieważ oprócz sprzedaży energii firma zbywa również zielone certyfikaty. Dzięki temu przychody z tej działalności są ponad dwa razy wyższe niż przy tradycyjnej sprzedaży energii. - W działalności farmy wiatrowej istnieją dwa niezależne elementy przychodów, rynkowa cena energii oraz sprzedaż zielonych certyfikatów (praw majątkowych). Jedna megawatogodzina (MWh) certyfikatu na zieloną energię jest wyceniana na 160-200 zł (w zależności od długości kontraktu). Oprócz tego realna sprzedaż 1 MWh przynosi nam kolejne ok. 120 zł. W sumie dostajemy więc prawie o 150 proc. więcej za 1 MW/h niż elektrownie konwencjonalne - podkreśla wiceprezes PEP. Spółce sprzyjają też rozwiązania prawne, które będą determinować powiększającą się atrakcyjność tego biznesu. - Najbardziej istotny w tej układance jest system wsparcia zielonej energii, którego najważniejszym elementem jest nałożony na sprzedawców energii obowiązek osiągnięcia minimalnych poziomów udziału energii odnawialnej w wolumenie sprzedaży ogółem (9 proc. w 2010 r. w porównaniu z niespełna 3 proc. rzeczywistego udziału teraz). Powyższe regulacje odzwierciedlające długoterminową politykę UE w zakresie wsparcia energii odnawialnej i powszechnej praktyki w krajach członkowskich Unii, będą motorem ogromnego wzrostu rynku energii odnawialnej w najbliższych latach - ocenia M. Kozłowski.
Dodał, że w przypadku farmy wiatrowej w Gnieżdżewie firma podpisała już 15-letnią umowę na dostarczanie zielonych certyfikatów spółce Polenergia, należącej m.in. do Kulczyk Holding.
PEP już handluje zielonymi certyfikatami na giełdzie towarowej. Jest jednym z większych producentów, produkuje ponad 300 tys. MWh zielonej energii rocznie i za tyle może sprzedać certyfikatów.
CO2 też da zarobić