Polmos Białystok już od jakiegoś czasu mówi, że wkrótce przedstawi strategię wchodzenia z żubrówką na zagraniczne rynki. Głównym celem są przede wszystkim Stany Zjednoczone i Japonia. - Wciąż nie mogę powiedzieć, jak będzie wyglądała akcja marketingowa za granicą, bo czekamy na nowe projekty butelek - mówi Henryk Wnorowski, prezes Polmosu. Wykonuje je agencja reklamowa zza oceanu. Najpierw zostanie zaprojektowane opakowanie o pojemności 0,75 l, przeznaczone właśnie na rynek amerykański. Później, na jego podstawie, zostaną stworzone butelki 0,7 i 0,5 l na rynki europejski i japoński. Prezes twierdzi, że żubrówka z nowym designem pojawi się na pewno w II kwartale. Najprawdopodobniej nie trafi na rynek Polski, a jeżeli już, to tylko jako limitowana lub dodatkowa seria. - Z naszych badań wynika, że polscy konsumenci są przyzwyczajeni do tradycyjnej butelki - tłumaczy.

Ponieważ białostocki producent planuje czterokrotne zwiększenie eksportu w ciągu pięciu lat, będzie musiał też więcej produkować. W ostatnich latach za granicą sprzedawano około 170 tys. skrzynek trunku, co w 2004 r. przyniosło spółce 14,7 mln zł (5-8 proc. w całości przychodów po odjęciu akcyzy). Jednak, jak zapewnia prezes H. Wnorowski, możliwości zakładu są wystarczające, więc nie będą konieczne żadne dodatkowe inwestycje. Na razie modernizacja linii produkcyjnej będzie polegała tylko na przystosowaniu jej do napełniania butelek o nowym kształcie. Choć spółka nie wyklucza, że przyjrzy się możliwościom akwizycyjnym, powstałym dzięki wznowieniu prywatyzacji w branży spirytusowej. - Być może w wypadku zainteresowania którymś z prywatyzowanych Polmosów ważniejszy dla nas będzie jego potencjał produkcyjny niż np. posiadane marki - uważa prezes białostockiej spółki.

Nie zdecydowano jeszcze, w jakim stopniu w promocji żubrówki za granicą będzie uczestniczyć większościowy akcjonariusz - CEDC. Finansowanie akcji marketingowych czy reklamowych Polmos jest w stanie zorganizować sam.