Organizacje pracodawców starają się doprowadzić do liberalizacji przepisów. Ich propozycje dotyczą między innymi uelastycznienia czasu pracy. Jedną z nich jest możliwość zawierania umów typu "opt-out", które pozwalają pracodawcom na ustalenie tygodniowej liczby godzin pracy powyżej ustawowych 48. Pozwoliłoby to pracodawcom na wydłużenie tygodnia pracy bez konieczności płacenia za nadgodziny. Za to pracownicy mogliby odliczyć sobie ten nadliczbowy czas w innych okresach.
Przedsiębiorcy chcieliby również wydłużyć okres rozliczania z pracownikami. - Obecne przepisy pozwalają na rozliczanie się do 12 miesięcy tylko z zatrudnionymi w rolnictwie - mówi Jacek Męcina, doradca zarządu PKPP "Lewiatan". - Oznaczałoby to, że osoby, które pracowałyby intensywnie np. w okresie letnim, byłyby zatrudnione przez cały rok, aczkolwiek w innych okresach pracowałyby mniej. Proponujemy takie rozwiązanie osobom zatrudnianym sezonowo, np. w budownictwie - stwierdza.
Część związków zawodowych uważa, że takie pomysły są nie do zaakceptowania.
- Pracodawcy chcą uniknąć zatrudniania dodatkowych pracowników. Propozycje pracodawców oznaczają dla nas obniżenie poziomu życia - uważa Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ Solidarność. Jego zdaniem, zmiany powinny iść w kierunku zaostrzenia kodeksu pracy. OPZZ zwraca uwagę na regulacje, dotyczące osób zatrudnionych na umowach innych niż na czas nieokreślony.
- Oczekujemy przede wszystkim, że zmieniony kodeks będzie chronił pracowników, którzy nie są zatrudnieni na czas nieokreślony - mówi Jan Guz, przewodniczący OPZZ. Możliwe, że ten postulat się spełni. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w umowach o dzieło może pojawić się tygodniowy okres wypowiedzenia.