Pod taką opinią podpisują się przedstawiciele innych firm zarządzających aktywami. Konrad Łapińki, zarządzający ze Skarbca, mówi o "chorobie" nadmiernej popularności funduszy akcyjnych. - Ta "choroba" w okresie hossy może spowodować skrajne przewartościowanie spółek, a w czasie bessy skrajne niedowartościowanie. Ludzie kupują to, co rośnie, a nie to, co jest tanie. Albo odwrotnie: sprzedają to, co spada, a nie to, co jest drogie - wyjaśnia. Ryzyko bańki wywołanej nadmiernym napływem pieniędzy do funduszy widzi też Błażej Bogdziewicz, zarządzający z BZ WBK AIB. Uspokaja jednak, że częściowo chronią nas przed nim rosnące inwestycje krajowych funduszy poza Polską, np. w Czechach czy na Wegrzech.
Cezary Iwański, wiceprezes Pioneera, już w styczniu przestrzegał przed groźbą przegrzania rynku w tym roku ze względu na brak strony podażowej na GPW. - Na razie nie mamy jeszcze bąbla spekulacyjnego, może się jednak pojawić za pół roku czy rok, jeżeli nie będzie ofert pierwotnych na GPW i kolejnych prywatyzacji - mówi C. Iwański. W pierwszym kwartale na GPW nie zadebiutowała żadna spółka.
Tylko w lutym, według danych Analiz Online, do funduszy polskich akcji napłynęło ok. 860 mln zł. To najwięcej w historii. W ostatnich sześciu miesiącach (do końca lutego) było to 2,9 mld zł. Napływ środków nie dziwi. W ostatnich 12 miesiącach wiodące fundusze akcji zarobiły po 40-50 proc., a najlepszy - Arka Akcji - zyskał prawie 63 proc.
Inwestorzy "kupują" te wyniki. W opinii P. Habiery, często nie są świadomi ryzyka, które podejmują. W tym wypadku wina może leżeć po stronie dystrybutorów. - Marże ze sprzedaży funduszy akcji są najwyższe. To może skłaniać do ich promowania, tym bardziej że takim funduszom sprzyja koniunktura na GPW - mówi Maciej Witkowski, dyrektor ds. produktów inwestycyjnych w mBanku. Jego zdaniem, inwestorów przyciągają też do funduszy akcyjnych reklamy w mediach. - TFI reklamują przede wszystkim kilkudziesięcioprocentowe zyski funduszy akcji, a nie inwestycje w obligacje - podkreśla specjalista.
Na ile realna jest groźba przegrzania giełdy? Prognozy TFI sprzed kilku miesięcy wskazywały na możliwość wzrostu rynku w tym roku średnio o 10-15 proc. Najbardziej optymistyczne było BZ WBK AIB, które obstawiło zwyżkę na 15-20 proc.