Każdy kto liczył na windows dressing w piątek, w związku z kończącym się miesiącem i kwartałem, mógł czuć się rozczarowany postawą byków. Zamiast podciągania kursów na polskim rynku trwało powolne osuwanie. Dopiero mobilizacja popytu w końcówce sesji sprawiła, że straty zostały częściowo zminimalizowane. Ostatecznie czerwcowe kontrakty na indeks WIG20 zakończyły dzień na poziomie 2823 pkt., gdy godzinę przed zamknięciem testowany był jeszcze poziom 2800 pkt., czyli niższy o 0,8 %.
Na wykresie dziennym FW20M6 została wyrysowana świeczka o czarnym korpusie i dłuższym dolnym cieniu. Świeca ta w żaden sposób nie zmienia sytuacji technicznej. Tym samym w dalszym też ciągu stabilizacja w szerokim przedziale 2728-2975 pkt. (dołek z 14 marca - szczyt z 25 stycznia) pozostaje najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na najbliższe dni.
Obecnie trudno wyrokować kiedy dojdzie do zakończenia, tej trwającej już prawie trzy miesiące konsolidacji. Wydaje się jednak, że nie szybko. Z jednej bowiem strony na ruch do dołu nie pozwala utrzymująca się dobra koniunktura na świecie, rosnące ceny surowców, czy też dobre dane makroekonomiczne z polskiej gospodarki.
Z drugiej natomiast strony, obawy przed większą korektą, niepewność polityczna, jak również rosnąca rentowność amerykańskich obligacji (prowadzi to do drenażu kapitałów zagranicznych z emerging markets), nie pozwalając na większe wzrosty.
Analiza techniczna również w sposób jednoznaczny nie odpowiada na pytanie, w która stronę podąży rynek terminowy w średnim terminie. Można znaleźć argumenty zarówno za kupnem, jak i za sprzedażą kontraktów. Impas ten może trwać jeszcze przez najbliższe tygodnie. Dlatego nie pozostaje nic innego jak tylko czekać i obserwować wsparcie na 2728 pkt. i opór na 2975 pkt.