Propozycja Milana Urbana jest o ok. 2 mld koron wyższa niż pierwotne plany dotyczące dywidendy ČEZ. Wynika stąd, że koncern energetyczny wypracował w 2005 r. rekordowo duży zysk netto - ok. 17,6 mld koron.

Czeski minister przemysłu i handlu musi jeszcze swój pomysł przedyskutować z Bohuslavem Sobotką, szefem resortu finansów, który u naszych południowych sąsiadów zajmuje się m.in. zarządzaniem majątkiem państwowym. ČEZ należy w ok. 67 proc. do czeskiego skarbu państwa. Wiadomo, że ewentualne dodatkowe dochody z dywidendy rząd w Pradze przeznaczyłby na tzw. rezerwę powodziową.

ČEZ to ósmy co do wielkości koncern energetyczny w Europie. Jego akcje notowane są na giełdzie w Pradze, jednak spółka deklarowała niedawno, że jeszcze w tym roku chciałaby zadebiutować także na warszawskim parkiecie. Na GPW notowane byłyby równolegle te same papiery, którymi dziś handluje się na praskiej giełdzie.

Notowane na czeskiej giełdzie akcje ČEZ-u wzrosły o 1,35 proc., do 830,3 CZK.