Minął trzeci miesiąc pozostawania indeksu w stosunkowo wąskim obszarze nakreślonym przez wsparcie w rejonie 2750 pkt i psychologiczną barierę na 3000 pkt. W końcówce marca inwestorzy zaczynali już tracić nadzieję, że ów stan kiedykolwiek się zakończy, o czym świadczyło drugie doji na wykresie tygodniowym. Zwykle jednak im dłużej trwa konsolidacja, tym silniejsze są skutki ruchu po wybiciu. Bliskość 10-miesięcznego trendu wzrostowego stanowi niejako gwarancję, że moment ten nie jest szczególnie odległą perspektywą.
W piątek na wykresie dziennym także pojawiło się doji. Jak zwykle świadczyło ono o równowadze sił rynkowych. Dolny cień tej świecy ukazywał jednak lekką przewagę uzyskaną przez stronę popytową, czego najlepszym dowodem był fakt, że kupującym udało się obronić czwartkową lukę hossy. Fala wzrostowa z II połowy marca przyjęła kształt wznoszącego się trójkąta. Można więc było oczekiwać, że podczas poniedziałkowej sesji parcie popytu na opór związany z środkiem horyzontu przybierze na sile.
Istotnie, nowy tydzień rozpoczął się od udanej próby przedostania się na wyższe partie horyzontu. Po słabym początku, z upływem czasu rynek nabierał impetu. Na wykresie pojawiła się biała świeca sięgająca pułapu wstęgi Bollingera.
Wciąż wiele zastrzeżeń budzą jednak obroty, które od czasu obrony 10-miesięcznego trendu wzrostowego pozostają bardzo niskie. Na razie popyt ma stosunkowo silne atuty w postaci czwartkowej luki hossy i rosnącego impetu 2-tygodniowej zwyżki, więc powyższe obawy tracą nieco na znaczeniu. Do tego dochodzą niedawne sygnały kupna na MACD i RSI, które przedostały się ponad poziomy równowagi. Na dłuższą metę bez wsparcia pokaźnego kapitału trudno jest jednak liczyć na bicie rekordów i rynek skazany będzie w najlepszym wypadku na marazm, w najgorszym zaś na kolejną walkę o byt na skraju 10-miesięcznego kanału.