Reklama

PiS i PO wrócą do rozmów?

Głosy posłów PiS i SLD nie wystarczyły, by skrócić kadencję parlamentu. Nieoczekiwanie doszło wczoraj do pojednawczych gestów między rządzącą partią a Platformą Obywatelską. Inwestorzy nie wierzą jednak w pojednanie.

Publikacja: 07.04.2006 08:32

Za skróceniem kadencji było 206 posłów. Do przyjęcia wniosku PiS o samorozwiązanie potrzeba było jednak 307 mandatów. Swoją dymisję w najbliższym czasie wykluczył też premier Kazimierz Marcinkiewicz.

Teraz rządząca partia rozpocznie rozmowy o stworzeniu sejmowej większości. - W przyszłym tygodniu sytuacja musi być całkowicie wyjaśniona - zapowiedział w Sejmie prezes PiS Jarosław Kaczyński. O kierunku rozmów koalicyjnych zdecyduje zbierająca się w sobotę Rada Polityczna PiS.

Rozmowy z PO

Wczoraj pojawił się cień szansy na powrót do negocjacji z PO. Szef Platformy Donald Tusk w liście do J. Kaczyńskiego zaproponował "ustanowienie trybu konsultacji między PO a PiS w istotnych dla państwa sprawach". Lider Prawa i Sprawiedliwości odparł, że oczekuje od PO przedstawienia w ciągu dwóch dni pisemnej propozycji koalicji. - Nasza oferta to oferta partii opozycyjnej, która wspiera rząd w reformach. PiS nie musi budować koalicji z Samoobroną. Prawo i Sprawiedliwość ma wybór samodzielnego rządzenia. Nasza propozycja pozwoli się wywikłać z romansu z Andrzejem Lepperem - odpowiedział D. Tusk. - Być może koalicja PO-PiS będzie kiedyś możliwa - przyznał.

Sytuacja PiS komplikuje się, bo nowe warunki wejścia do rządu przedstawiła także Samoobrona. - Chcemy wejść do rządu, który będzie miał większość w Sejmie. Chcemy porozumienia z koalicjantami, którzy dysponują w sumie 170 mandatami (sam PiS ma 156 głosów) - tłumaczył A. Lepper. Jego partia może więc poczekać na układ PiS z mniejszym ugrupowaniem. Zarówno LPR, jak i PSL dementowały wczoraj doniesienia, że rząd poprze część parlamentarzystów z ich partii.

Reklama
Reklama

Stopy ważniejsze

niż koalicja

Większość analityków sceptycznie patrzy na możliwość porozumienia PiS i PO. Złoty umacniał się co prawda przez pierwszą część dnia. Miało to jednak związek z wypowiedziami prezesa Europejskiego Banku Centralnego, Jean-Claude?a Tricheta, który schłodził oczekiwanie na podwyżki stóp EBC.- Inwestorzy nie traktują już polityki jako głównego czynnika wpływającego na rynek. Patrzą raczej na fundamenty i relację polskich stóp procentowych do innych stóp w regionie - ocenił Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. Po południu kurs złotego osłabł, co analitycy tłumaczyli zamykaniem długich pozycji na polskich obligacjach po zwyżce kursu.

W przyszłym tygodniu czekają nas zapewne pierwsze rozmowy koalicyjne. Jaki będą miały wpływ na rynek? - Tradycyjnie już okres przedświąteczny wiąże się z małymi obrotami, nie spodziewałbym się więc dużych fluktuacji. Wszyscy będą raczej czekać na piątkowe dane o inflacji - stwierdził Ł. Tarnawa.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama