Warszawska giełda dwa lata temu starała się - bez powodzenia - o przejęcie prywatyzowanego parkietu w Wilnie. Teraz nadarza się okazja, by znów spróbować zagranicznych zakupów.
Jak zapowiedział prezes giełdy w Sofii Viktor Papazov, jeszcze przed końcem roku sprzedawane będzie 44 proc. papierów operatora, które znajdują się teraz w rękach państwa (reszta należy przede wszystkim do krajowych i zagranicznych instytucji finansowych). Pakiet ma przejąć branżowy inwestor zagraniczny. Miałby pomóc sofijskiej giełdzie w zmodernizowaniu systemu transakcyjnego i przygotować ją na wejście Bułgarii do Unii Europejskiej, przewidywane w 2007 lub 2008 r.
Czy GPW stanie do walki? - Jesteśmy gotowi rozważyć każdą propozycję - zadeklarował w rozmowie z PARKIETEM prezes Wiesław Rozłucki. - Trzeba być jednak realistą. Relacje naszej gospodarki z bułgarską są znacznie luźniejsze niż z litewską, dlatego należałoby bardzo dokładnie przeanalizować wszystkie możliwe efekty synergii, wynikające z połączenia obu giełd - podkreślił W. Rozłucki.
O zdanie spytaliśmy też resort skarbu, który jest właścicielem giełdy i będzie decydować o obsadzie jej nowego zarządu. Najprawdopodobniej to nowe władze GPW decydowałyby o udziale w przetargu w Bułgarii. Niestety, z MSP nie uzyskaliśmy komentarza.
Wśród chętnych na akcje giełdy w Sofii jest już skandynawski sojusz OMX, w którego skład wchodzą parkiety w Sztokholmie i Helsinkach oraz w państwach bałtyckich. Przypomnijmy, że to właśnie Skandynawowie wygrali z GPW starania o giełdę litewską. GPW przegrała m.in. ze względu na fakt, że kontrolę nad nią ma państwo. Niewykluczone więc, że teraz historia mogłaby się powtórzyć.