Reklama

Holendrzy rosną w paszach

Umacnia się na naszym rynku holenderska firma De Heus. Należąca do niej spółka przejęła inną i jest już na drugim miejscu za giełdowym Provimi-Rolimpex. Na razie pozycja lidera nie jest zagrożona.

Publikacja: 11.04.2006 07:54

Firma Koudijs Pasze (KP) jest na rynku od 1996 r. Hima jest starsza - działa od 1989 r. W czerwcu zeszłego roku KP, kontrolowana przez De Heus, jednego z trzech czołowych holenderskich producentów pasz, przejęła Himę. Od poniedziałku funkcjonują pod wspólną marką: De Heus Koudijs Hima (DHKH).

Dopasowani jak puzzle

To już druga duża fuzja na rynku pasz z udziałem kapitału holenderskiego. W 2005 r. Rolimpex połączył się z Provimi Holding Polska. PHP należy do holenderskiego koncernu Provimi. Ten kontroluje teraz ok. 25 proc. polskiego rynku pasz. Za nim plasuje się DHKH (9-10 proc.). Ubiegłoroczne obroty połączonych przedsiębiorstw wyniosły w sumie 517 tys. ton (KP - 321 tys. ton, Hima - 196 tys. ton). W tym roku produkcja ma sięgnąć 540-550 tys. ton. Dla porównania: Rolimpex wytwarza 1,5 mln ton pasz rocznie. Przedstawiciele DHKH nie ujawniają wyników finansowych. - Rentowność obu firm jest podobna - wyjawia jedynie Witold Obidziński, dyrektor generalny. Zarząd skupi się teraz na integracji obu organizmów. Jego zdaniem, firmy dobrze się uzupełniają. KP jest obecny w centrum kraju i w Wielkopolsce, Hima z kolei na południu i na północnym wschodzie. Komplementarne są struktury ich produkcji: KP sprzedaje głównie branży drobiarskiej (75 proc.). Dla Himy, oprócz drobiu (51 proc.), ważni są też hodowcy bydła (39 proc.).

Spokój giełdowej spółki

Jakie są plany firmy na ten rok? - Musimy dokończyć integrację. Poza tym będziemy inwestować w moce produkcyjne - mówi W. Obidziński. Holenderski De Heus od dawna prowadzi strategię przejęć. Czy planuje dalsze akwizycje w Polsce? - Na pewno będę hamować takie zapędy. Mamy jeszcze dużo do zrobienia wokół integracji firm - przypomina W. Obidziński. Provimi-Rolimpex, lider na rynku pasz, nie obawia się konkurencji. - Rynek paszowy jest głęboki, choć bardzo konkurencyjny. Będzie przyciągać inwestycje i dojdzie do dalszej konsolidacji - zauważa wiceprezes Andrzej Budziński.

Reklama
Reklama

Jest o co się martwić

Sytuacja w branży paszowej jest wprawdzie dobra, a rentowność netto kształtuje się na poziomie 5,5 proc. Jednak realnym zagrożeniem jest ptasia grypa, która wpływa na spadek sprzedaży. Ok. 70 proc. produkcji tego przemysłu odbierana jest przez hodowców drobiu. Problemem dla branży jest też planowane przez rząd wprowadzenie zakazu importu modyfikowanej genetycznie śruty sojowej, która jest teraz podstawowym składnikiem pasz. Zdaniem specjalistów, żadna inna substancja nie jest w stanie zastąpić tego rodzaju śruty. Dodatkowo, od początku 2006 r., zakazane jest stosowanie w paszach antybiotykowych stymulatorów wzrostu. Ich wycofanie może spowodować problemy żywieniowe, szczególnie w pierwszym roku. Antybiotyki pełniły bowiem ważną rolę w funkcjonowaniu przewodu pokarmowego zwierząt.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama