To druga porażka SEC w tej sprawie w ciągu zaledwie 10 miesięcy. Sąd zakwestionował przepisy o wyłanianiu niezależnych szefów rad nadzorczych, którzy - według władz regulacyjnych - nie powinni mieć powiązań ze spółkami zarządzającymi funduszami. Przepisy będą jednak wciąż obowiązywać przez najbliższe 90 dni. Sąd chce w ten sposób dać SEC szansę na przedstawienie własnych argumentów, poczynienie poprawek i przeprowadzenie konsultacji publicznych.
Kontrowersyjne przepisy SEC przyjęła niejednogłośnie (3-2) w 2004 r. w reakcji na falę skandali w funduszach inwestycyjnych, dotyczących między innymi nadużyć przy obrocie jednostkami uczestnictwa po zamknięciu notowań giełdowych. Oprócz konieczności powołania niezależnego szefa rady nadzorczej, SEC wprowadziła wymóg, aby co najmniej 75 proc. członków tych rad nie było powiązanych z menedżmentem funduszy (obecny wymóg to 50 proc.). Zmiany przepisów spotkały się z krytyką samych funduszy, które zaskarżyły je do sądu. W czerwcu ubiegłego roku sąd pierwszej instancji opowiedział się po ich stronie, uznając, że nowe regulacje będą się wiązały ze zbyt wysokimi kosztami, co będzie mieć negatywne konsekwencje dla inwestorów. Mimo wyraźnego zalecenia, aby SEC poszukała alternatywnych rozwiązań, Komisja zdecydowała się wówczas na wprowadzenie przepisów w życie i większość funduszy już musiała się do nich dostosować. Propozycję sądu, aby fundusze ujawniały, czy ich prezes jest osobą niezależną, czy nie, władze regulacyjne uznały za nieefektywną.
Przewodniczący SEC Christopher Cox zareagował na decyzję sądu oświadczeniem, że Komisja poważnie potraktuje nałożony na nią obowiązek przeprowadzenia kolejnych konsultacji publicznych.
Fundusze inwestycyjne zarządzają w USA kapitałem szacowanym na 8 bln USD. Lokuje w nich pieniądze 95 milionów Amerykanów.
Nowy Jork