Wśród pomysłów na ograniczenie niedoboru w FUS dominuje koncepcja ograniczania liczby emerytur pomostowych.
- Jeśli ma on zostać zbilansowany, trzeba ograniczyć możliwość korzystania z wcześniejszych emerytur - mówi Jeremi Mordasewicz, członek rady nadzorczej ZUS, zasiadający również w Komisji Trójstronnej ds. Społeczno-Gospodarczych. - Wysokość emerytury powinna być też ściśle uzależniona od wysokości składek, które zapłaciło się w okresie pracy - dodaje.
Wiadomo już jednak, że ten pierwszy postulat trudno będzie spełnić. Prace prowadzone przez zespół ekspertów medycyny pracy przy Komisji Trójstronnej najprawdopodobniej przyczynią się do wzrostu liczby osób, którym wcześniejsze emerytury przysługują. Według kryteriów opracowanych przez ekspertów, wczesne emerytury będą przywilejem wszystkich osób pracujących na otwartej przestrzeni. Do tej kategorii zalicza się np. prawie cała branża budowlana.
Wprowadzenie takich przepisów to ogromne koszty, dlatego pojawiają się postulaty, aby zawody, w których aktywność zawodowa jest krótsza, objąć podwyższoną składkę na ubezpieczenie emerytalne. W tym miejscu pojawia się jednak spór, kto miałby ją opłacać. Pracownicy uważają, że na fundusz emerytur pomostowych powinni składać się pracodawcy i budżet.
- Wolelibyśmy sami zapłacić za przekwalifikowanie swoich pracowników po 20 latach niż opłacać wyższe składki - stwierdza J. Mordasewicz.