- Chcemy jak najszybciej pozyskać nowy kapitał, by brać aktywny udział w dynamicznym rozwoju rynku tanich przewozów lotniczych - zapowiada prezes Air Berlin Joachim Hunold. Aby zwiększyć obroty, niemiecka spółka planuje uruchomić połączenia do Skandynawii oraz krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Możliwe, że po rocznej przerwie linia wznowi również loty do polskich portów. Do ekspansji przyczyni się szybko rosnąca flota samolotów, która obecnie liczy 53 maszyny. Spółka już złożyła zamówienie na 60 airbusów i spodziewa się, że w 2009 r. będzie dysponowała 79 maszynami.
Air Berlin jest trzecią co do wielkości tanią linią lotniczą w Europie. W ubiegłym roku jego samoloty przewiozły 14 mln pasażerów. Lepszy był tylko irlandzki Ryanair i angielski EasyJet. Każdy z nich przetransportował ponad 30 mln podróżnych.
Debiut berlińskiej spółki na giełdzie będzie dużym wydarzeniem we Frankfurcie. W tym roku na niemieckim parkiecie więcej zebrał tylko Wacker Chemie, którego IPO przyniosło mu 1,2 mld euro. Air Berlin jest również pierwszą od dłuższego czasu linią lotniczą, która wchodzi na giełdę w Europie. Ostatni porównywalny pod względem rozmiarów debiut miał miejsce w 2001 r., kiedy hiszpańska Iberia Lineas Aereas otrzymała za swoje papiery 530 mln euro.
Analitycy Commerzbanku przewidują, że w tym roku Air Berlin zarobi 51 mln euro, a w następnym jeszcze o 25 mln euro więcej. To dobra prognoza, szczególnie po nieudanym 2005 r., kiedy spółka przyniosła 115,9 mln euro strat. Do dobrych wyników zapewne przyczynią się pasażerowie, którzy będą chcieli się dostać na mistrzostwa w piłce nożnej.
ftd.de, Bloomberg