Według deklaracji zarządu Betacomu, w roku obrotowym 2005/2006 (zakończył się 31 marca), sprzedaż spółki miała sięgnąć co najmniej 120 mln zł. Po trzech kwartałach wynosiła 88 mln zł, czyli tyle samo, ile w całym roku obrotowym 2004/2005.
Niezbyt udany kwartał
Jeszcze na początku lutego prezes spółki zapowiadał, że pierwsze trzy miesiące tego roku będą rekordowe zarówno jeśli chodzi o sprzedaż, jak i zysk netto. Wydawało się zatem, że Betacom nie będzie mieć żadnych kłopotów z pokonaniem progu 120 mln zł rocznych wpływów. - Jeśli chodzi o przychody, plan został zrealizowany prawie w 100 proc. - powiedział Mirosław Załęski. Przyznał, że nieco gorsze od oczekiwanych rezultaty wynikają ze sporego opóźnienia w podpisaniu dwóch dużych umów. Dopiero w marcu Betacom zawarł kontrakt z Ministerstwem Edukacji i Nauki (za 12,2 mln zł) i aneks do umowy ramowej z Telekomunikacją Polską o wartości ponad 5,7 mln euro. - Brak czasu sprawił, że spora część prac przesunęła się na kolejny kwartał - tłumaczył prezes.
Dodatni wynik
Nie chciał ujawnić, jaki wpływ wspomniany poślizg będzie mieć na wynik netto Betacomu za cały rok obrotowy. Po dziewięciu miesiącach zysk netto informatycznej spółki wynosił 2,5 mln zł. W całym roku 2004/2005 było to prawie 3 mln zł. Z tego w ostatnim kwartale (okres styczeń-marzec) zysk sięgnął 1,8 mln zł. Czy udało się, jak zapowiadał wcześniej prezes, znacząco poprawić ten wynik? - Nie mogę ujawnić szczegółów. Mogę jedynie powiedzieć, że pierwsze trzy miesiące zakończyliśmy na plusie - oznajmił.