LPR uzgodniła z PiS większość szczegółów nt. przyszłego programu rządu. Dziś zbierze się Rada Polityczna Ligi, aby wydać zgodę na porozumienie. - Jestem zdania, że wyniki negocjacji są dobre, gwarantują partnerskie warunki uczestnictwa w rządzie. Jestem dobrej myśli - mówił Bogusław Kowalski, wiceprezes i główny negocjator partii.
Sojusz z Samoobroną (55 posłów) i Ligą (32 posłów) da PiS (156 mandatów) większość w parlamencie. Liga zadeklarowała, że w zamian za poparcie chce otrzymać co najmniej jeden resort dla swojego polityka. Mówi się o ministerstwie edukacji, gospodarki i transportu.
W czasie negocjacji PiS zapewnił LPR, że dalej będzie prowadził politykę prorodzinną. Rząd miał także obiecać, że nie podejmie żadnego zobowiązania co do daty wejścia do strefy euro.
Liga domagała się także zmiany rządowej strategii dla elektroenergetyki. Na czym stanęło - nie wiadomo. - Strategia budzi kontrowersje w samym PiS - przyznaje Marek Kuchciński, wiceprzewodniczący PiS i jeden z negocjatorów tej partii. LPR zrezygnowała, jak na razie, z "senioralnego" (czyli jednorazowego dodatku dla emerytów i rencistów). - Ponieważ nie ma 100-proc. pewności, że możemy to sfinansować, projekt zostaje do dalszych prac - przyznał B. Kowalski.
Z koalicji nie rezygnuje PSL. Wczoraj ludowcy spotkali się z premierem, dziś rozmawiać mają z prezesem PiS, Jarosławem Kaczyńskim. - Zaproponujemy pewien nowy typ umowy, które obie partie powinny realizować w rządzie - przyznał szef PSL, Waldemar Pawlak. Jaki? Nie wiadomo. Ludowcy nie ujawniają bowiem propozycji, nad którymi pracuje ich zespół ekspercki.