Z kontroli, jaką w zeszłym roku w domach maklerskich (będących pośrednikami na GPW) przeprowadził UOKiK, wynika, że każdy broker stosował w umowach i regulaminach świadczenia usług niedozwolone zapisy. - Inspiracją do badania były liczne skargi - powiedziała Iwona Bielska, dyrektor delegatury UOKiK w Łodzi.
Nie jest tak źle
Zdaniem Cezarego Banasińskiego, prezesa Urzędu, wyniki kontroli nie są najgorsze. - Jeżeli chodzi o wzorce umów, to mają one charakter standardowy i związane są z tendencją prowadzenia przedsiębiorstwa w sposób minimalizujący ryzyko dla przedsiębiorcy i przerzucający odpowiedzialność i koszty na drugą stronę - uważa prezes. Za przykład podał postanowienia, które ograniczają zakres ewentualnej odpowiedzialności za szkody poniesione przez konsumentów. - Albo jest ona ograniczana tylko do strat, albo wprost wskazywano sumę, do jakiej dom maklerski ponosi odpowiedzialność - np. 1 mln zł - powiedział prezes. Praktycznie wszystkim brokerom oberwało się za wyłączanie odpowiedzialności za niezrealizowanie dyspozycji klientów w wyniku wadliwego działania serwisów internetowego bądź telefonicznego.
Niektórych zapisów
już nie ma