- Te wyniki osiągnęliśmy dzięki wzrostowi organicznemu, co potwierdza, że nasza strategia jest słuszna - mówi Marek Moczulski, prezes Mieszka. Przychody spółki wzrosły o około 5 proc., do 43,2 mln zł. Najlepiej sprzedawały się marcepany, galaretki i Zozole (cukierki musujące). Obroty na rynku słodyczy zwiększyły się w tym czasie zaledwie o 0,5 proc. (dane AC Nielsen). Wzrost zysków był bardziej spektakularny - netto wyniósł 136 tys. zł i był o 1,2 mln zł wyższy od tego, jaki spółka odnotowała w analogicznym okresie w zeszłym roku (1,1 mln zł straty netto), a operacyjny był na poziomie 1,33 mln zł (wzrost o 170 proc.). - To zasługa znacznego zwiększenia marż brutto na sprzedaży. Wzrosły o trzy punkty procentowe - to dla nas bardzo dużo - podkreśla prezes Moczulski.

Pierwszy kwartał jest z reguły dość dobry dla producentów słodyczy (najlepszy jest okres świąteczny). Gorzej jest w lecie. Ale nie w Mieszku. - Nasza oferta produktowa uniezależnia nas w dużej mierze od sezonowości. W lecie ratują nas karmelki - wyjaśnia M. Moczulski.