Reklama

Płace wzrosną

Choć bezrobocie jest wysokie, to firmy mają problem ze znalezieniem pracowników. Zdaniem ekonomistów, zjawisko to spowoduje, że już wkrótce będziemy mieć do czynienia ze znacznym wzrostem wynagrodzeń w przedsiębiorstwach.

Publikacja: 26.04.2006 08:04

Problemy ze znalezieniem pracowników są sygnalizowane przez przedsiębiorców już od kilkunastu miesięcy. Jednak od początku tego roku zjawisko to nabiera poważnych rozmiarów. Jak wynika z ostatniego badania koniunktury przeprowadzonego przez Narodowy Bank Polski w II kwartale, zdecydowana większość przedsiębiorstw planuje wzrost zatrudnienia, jednak aż prawie 42 proc. firm w Polsce ma problem ze znalezieniem odpowiednich pracowników. I to przy wysokim bezrobociu.

Odpowiedzialny jest klin

Ekonomiści bez problemu wskazują przyczynę takiego zjawiska. - Jedna trzecia bezrobotnych traktuje rejestrację w urzędzie pracy jako polisę zdrowotną, a faktycznie pracuje, tyle że na czarno albo za granicą - mówi Marcin Mrowiec, ekonomista Banku BPH. Zatem faktyczny poziom bezrobocia w Polsce jest znacznie niższy, niż pokazują statystyki. - Ponadto brakuje ludzi wykwalifikowanych, bo system szkolnictwa w naszym kraju jest zupełnie nie przystosowany do naszych czasów. Zatem ludzie do pracy może by i się znaleźli, ale nie mają umiejętności, na jakie jest zapotrzebowanie na rynku - mówi Zbigniew Żurek, wiceprezes BCC.

Za opisany stan rzeczy jest też odpowiedzialny tzw. klin podatkowy. Ekonomiści mówią, że bezrobotnym, zwłaszcza tym o najniższych kwalifikacjach, nie opłaca się podejmować legalnej pracy. - Zarobią mało, bo połowę z tego, co pracodawca zapłaci za ich pracę, będą musieli oddać państwu. Wolą więc albo nie pracować wcale, albo szukać pracy na czarno - mówi M. Mrowiec.

Firmy muszą płacić więcej

Reklama
Reklama

Ale to już wkrótce może się zmienić. - W najbliższym czasie na pewno będziemy mieli do czynienia ze znacznym wzrostem wynagrodzeń w przedsiębiorstwach - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK. Potwierdza to ekonomista BPH. - Firmy szukając nowych pracowników i proponując im wynagrodzenie, muszą patrzeć na rachunek ekonomiczny i nie mogą zapłacić więcej, niż wynika to z tego rachunku. Ale jeżeli gospodarka będzie się rozwijać, a przedsiębiorstwa będą planowały inwestycje i zwiększenie swoich mocy, nie będą mogli pozwolić sobie na oszczędzanie na wynagrodzeniach. Będą musiały zapłacić więcej, by pracowników ściągnąć - mówi M. Mrowiec. Pierwsze symptomy tego zjawiska już możemy zaobserwować. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w styczniu tego roku w porównaniu ze styczniem 2005 roku wynagrodzenia wzrosły o 3,6 proc. W lutym wzrost był jeszcze wyższy i wyniósł 4,8 proc., a w marcu aż 5,4 proc.

Brak rąk do pracy może też mieć jeszcze inny skutek. - Polskie firmy będą musiały szukać pracowników na wschodzie, np. na Ukrainie - przewiduje M. Reluga. Wróży też, że wzrośnie migracja zarobkowa wewnątrz naszego kraju. Np. ludzie z tzw. ściany wschodniej, czyli województwa podlaskiego czy lubelskiego, jeszcze częściej niż teraz będą szukać pracy na zachodzie Polski czy w Warszawie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama