Problemy ze znalezieniem pracowników są sygnalizowane przez przedsiębiorców już od kilkunastu miesięcy. Jednak od początku tego roku zjawisko to nabiera poważnych rozmiarów. Jak wynika z ostatniego badania koniunktury przeprowadzonego przez Narodowy Bank Polski w II kwartale, zdecydowana większość przedsiębiorstw planuje wzrost zatrudnienia, jednak aż prawie 42 proc. firm w Polsce ma problem ze znalezieniem odpowiednich pracowników. I to przy wysokim bezrobociu.
Odpowiedzialny jest klin
Ekonomiści bez problemu wskazują przyczynę takiego zjawiska. - Jedna trzecia bezrobotnych traktuje rejestrację w urzędzie pracy jako polisę zdrowotną, a faktycznie pracuje, tyle że na czarno albo za granicą - mówi Marcin Mrowiec, ekonomista Banku BPH. Zatem faktyczny poziom bezrobocia w Polsce jest znacznie niższy, niż pokazują statystyki. - Ponadto brakuje ludzi wykwalifikowanych, bo system szkolnictwa w naszym kraju jest zupełnie nie przystosowany do naszych czasów. Zatem ludzie do pracy może by i się znaleźli, ale nie mają umiejętności, na jakie jest zapotrzebowanie na rynku - mówi Zbigniew Żurek, wiceprezes BCC.
Za opisany stan rzeczy jest też odpowiedzialny tzw. klin podatkowy. Ekonomiści mówią, że bezrobotnym, zwłaszcza tym o najniższych kwalifikacjach, nie opłaca się podejmować legalnej pracy. - Zarobią mało, bo połowę z tego, co pracodawca zapłaci za ich pracę, będą musieli oddać państwu. Wolą więc albo nie pracować wcale, albo szukać pracy na czarno - mówi M. Mrowiec.
Firmy muszą płacić więcej