Wilbo ma za sobą najgorszy rok w historii. W 2005 r. spółka zanotowała ponad 10 mln zł straty. W I kwartale br. zysk netto wyniósł 1,7 mln zł, a sprzedaż wzrosła o 8 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem, do 47,6 mln zł. - Na zwiększenie obrotów wpłynęła intensywna polityka prosprzedażowa. Poza tym tniemy koszty i renegocjujemy wszystkie umowy - wyjaśnia Wojciech Antkowiak, członek zarządu Wilbo. Wynik netto polepszyła też sprzedaż warszawskiego PescaBaru (firma nie ujawnia kwoty). Zarząd ostrożnie prognozuje wyniki w 2006 r. - Nawet niewielki zysk będzie sukcesem - twierdzi Lidia Matusik, członek zarządu spółki.

Wilbo wciąż pracuje nad strategią na najbliższe lata. Tymczasem realizuje krótkoterminowy plan zwiększania obrotów. - Chcemy zrestrukturyzować dział sprzedaży. Pozwoli to odzyskać utraconą pozycję, przede wszystkim w segmencie sieci handlowych - zapowiada W. Antkowiak. Poza tym firma zamierza wejść na rynek dań gotowych, które pozwolą jej uniezależnić się od sezonowości. - Produkcję zlecimy na zewnątrz. Sprzedaż zaczniemy pod koniec maja - zapowiada W. Antkowiak. Spółka chce również wziąć udział w konsolidacji branży, ale na razie plany te odkłada na przyszły rok.

Inwestorzy dobrze przyjęli wyniki firmy. Kurs Wilbo wzrósł wczoraj o blisko 6 proc., do 3,32 zł.