Na rynku zrobiło się nerwowo. Trudno jednak oczekiwać, iż indeksy będą rosły w nieskończoność i do tego w takim tempie, że o braku poważniejszej korekty nie wspomnę. Już pierwsze godziny wczorajszej sesji zapowiadały emocje, które objawiły się głównie na najbardziej aktywnym walorze, czyli na TP. Inwestorzy niezbyt przychylnie przyjęli kwartalny raport spółki i wynikający z niego rozczarowujący zysk netto za pierwszy kwartał (około 100 milionów zł mniej od średnich prognoz). Informacja o wzroście sprzedaży nie zrównoważyła tamtych niespełnionych oczekiwań i walor zanotował dość mocną przecenę. W tym czasie rekordy ustanawiał kurs Biotonu, podgrzewany prawdopodobnie w równym stopniu ambitnymi zamierzeniami spółki, co kwestiami technicznymi, czyli planowanym splitem oraz emisją tanich akcji z prawem poboru. Potem na pewien czas na parkiecie zapanował względny spokój. W nastroju wyczekiwania WIG20 oscylował nieco powyżej wtorkowego zamknięcia, a decyzja RPP pozostawiająca stopy procentowe na niezmienionym poziomie przeszła w tym czasie bez echa. Gwałtowna przecena, jaka potem nastąpiła, zbiegła się w czasie z komunikatem KGHM (mało znaczącym, bo w ubiegłych la-tach było podobnie), informującym o możliwości obniżenia zysku w latach 2006-2007 o 3 mld zł ze względu na koszty transakcji zabezpieczających. Sama spółka dyskontująca z opóźnieniem wtorkowe (kolejne) rekordy cen surowca nie ucierpiała jednak zbytnio, zresztą trudno było tego oczekiwać zważywszy na wcześniejsze kompletne zignorowanie doniesień o żądaniach płacowych załogi i groźbach ewentualnego strajku.
Po zanotowaniu dziennego minimum rynek pokazał, jak bardzo jest nieobliczalny. W ciągu godziny WIG20 urósł o ponad 50 punktów (głównie dzięki Agorze i sektorowi bankowemu), ustanawiając przy okazji rekord wszech czasów i nie pozostawiając wątpliwości co do kierunku i siły tendencji. Cóż, hossa trwa, dopóki nie ma wiarygodnych sygnałów jej zakończenia. Wiadomo, że kiedyś nadejdzie bolesna korekta, a jeszcze później długotrwała bessa. Tak, zdaje się, pisali analitycy rynku miedzi rok temu. Stanowczo za wcześnie.