Po raz pierwszy w historii tej młodej branży, masowe zainteresowanie klientów nie wynika z mody, ale z rzeczywistej potrzeby. Klienci coraz lepiej wiedzą, czego oczekiwać i wymagać od agencji PR i doskonale potrafią ocenić jakość oferowanych usług. W latach 2004-05 ogromny wpływ na rozwój agencji miało wejście Polski do Unii Europejskiej, a w konsekwencji koniunktura ekonomiczna w Polsce i świetna kondycja giełdy. Nie brakowało spektakularnych prywatyzacji i dużych ofert publicznych. Wiele spółek giełdowych zdecydowało się rozpocząć stałą współpracę z agencjami. Tort do podziału był więc wystarczający - zarówno dla dużych, istniejących od wielu lat agencji, jak też dla nowych, dopiero zdobywających rynek. Te dwa tłuste lata sprawiły, że wśród PR-owców zapanował duży optymizm. Rok 2006 na pewno nie przyniesie wielkich zmian - nadal możliwości pozyskiwania klientów są znaczne. Jednak nie oczekiwałabym boomu. Jak dotąd, na warszawskim parkiecie zadebiutowała tylko jedna spółka, a do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd złożono od stycznia cztery prospekty, w tym Ruchu. Mimo zapowiedzi - wiele spółek może nie zrealizować w tym roku swoich ambitnych planów, a i wielkość nowych ofert nie jest imponująca. Dlatego spodziewam się, że na dalszy rozwój branży trzeba będzie mocno zapracować. Mimo to cieszy mnie nowy trend na rynku PR, gdzie jakość zaczyna przewyższać ilość. To dobry znak, zwłaszcza dla tych, którzy nie oczekują łatwych zleceń i chcą rzetelnie zapracować na swoje wynagrodzenie.

Wszystkie wskazują na to, że nasz rodzimy rynek usług PR wchodzi w etap stabilizacji: wzrost może nie jest spektakularny, ale systematyczny. To, że w Polsce wciąż jeszcze drzemie duży potencjał, świadczy choćby zainteresowanie naszym krajem kolejnych agencji sieciowych: kilka dni temu swoje wejście ogłosił Weber Shandwick. Jestem pewna, że to nie ostatnia taka decyzja firmy PR z zagranicy. W przyszłości sieci mogą być zainteresowane przejmowaniem dobrych, lokalnych agencji, bo bariery wejścia na rynek są coraz wyższe.

48,3 proc. - tylu Polaków, ankietowanych przez PBS na zlecenie agencji On Board PR, twierdzi, że banki powinny wspierać przede wszystkim zdrowie.