Reklama

Małe przesilenie

Przewaga spółek, których kursy spadały nad zyskującymi na wartości, rosnąca atrakcyjność bezpiecznych lokat oraz przesilenie na rynku surowców to nowe elementy, jakie pojawiły się w ostatnim tygodniu. Powinny schłodzić rozpalone głowy kupujących akcje.

Publikacja: 29.04.2006 09:07

Do piątku na każdej sesji ostatniego tygodnia liczba firm, których notowania szły w górę, nie była większa od liczby spółek tracących na wartości. Towarzyszyły temu poprawiane dwukrotnie rekordy głównych indeksów. Równocześnie przez wszystkie dni tygodnia podnosiła się rentowność 10-letnich obligacji. Z 5,03 proc. zwiększyła się w tym czasie do 5,18 proc. W największym stopniu było to pochodną pogarszającej się sytuacji na zagranicznych rynkach papierów skarbowych oraz rozwiania się nadziei na obniżki stóp procentowych przez RPP. Do tej pory stanowiła ona bufor chroniący ceny naszych obligacji przed negatywnym wpływem złych nastrojów na świecie. W porównaniu z wcześniejszym wzrostem blado wypadł tydzień na rynkach towarów. Indeks CRB, mierzący ceny 18 podstawowych surowców do produkcji, obniżył się z 358,3 do 349,6 pkt. To oznaczało powrót w okolice szczytu z końca stycznia tego roku.

Niepokojący spadek

"szerokości" wzrostu

W poprzednim tygodniu różnica pomiędzy liczbę spółek idących w górę i w dół przekroczyła 15 pkt proc. Od początku 2003 r. wyższa była jedynie na 14 sesjach. Dla lepszego zobrazowania tendencji pod uwagę zostały tu wzięte miesięczne średnie. Tak duża różnica wystąpiła w połowie stycznia tego roku. Można ją traktować jako wyraz jednomyślności inwestorów co do szans na kontynuację wzrostu. W tym względzie tę różnicę można byłoby traktować jako antywskaźnik zachowania rynku w przyszłości. Historia trwającej od ponad trzech lat hossy przemawia jednak przeciwko takiej interpretacji. Średnia zmiana indeksu WIG po miesiącu, gdy wspomniana różnica mieściła się w przedziale 15-16 pkt proc. to 7 proc. Po kwartale 7,6 proc. Tylko w jedynym przypadku po miesiącu doszło do spadku. Dwukrotnie rynek stracił, jeśli pod uwagę weźmiemy kwartalne zmiany.

Niewielka ilość obserwacji w jakimś stopniu ogranicza wiarygodność tych wniosków. Jednocześnie jednak na ich podstawie można sformułować ocenę przyszłych zdarzeń na parkiecie. Skoro dotychczas w trakcie hossy tak duża jednomyślność inwestorów co do losów giełdowych spółek nie zwiastowała pogorszenia notowań, to trzeba oczekiwać, że tak stanie się również tym razem. Odstępstwo od takiego schematu świadczyłoby o słabnięciu długoterminowego trendu.

Reklama
Reklama

Ostatnie dni przyniosły spadek opisywanej różnicy aż o 10 pkt proc., do nieco ponad 5 pkt proc. To pokazuje skalę pogorszenia sytuacji na parkiecie pomimo to, że główne indeksy praktycznie nie zmieniły wartości. W skali tygodnia ponad dwa razy więcej spółek poszło w dół niż w górę. Opierając się na zachowaniu rynku przez ostatnie trzy lata można zakładać, że wyraźne pogorszenie proporcji między firmami, których akcje zyskują i tracą, okaże się trwalszym zjawiskiem. To zaś oznacza znacznie trudniejsze warunki do inwestowania niż w ostatnich tygodniach.

Podobnie jak w USA

Rosnąca rentowność długoterminowych obligacji zmniejsza atrakcyjność akcji. Co ciekawe, ostatni szczyt na rynku akcji udało się ustanowić pomimo tego, że dochodowość 10-latek nie spadła do nowego minimum. Do tej pory nowym rekordom indeksu towarzyszyło ustanawianie przez zyskowność papierów skarbowych nowych dołków. Co więcej, w ostatnich tygodniach notowania na giełdzie rosły równocześnie z rentownością 10-latek. To powodowało szybki spadek premii za ryzyko inwestowania w akcje. Jedną z jej miar jest odniesienie stopy zysku, rozumianej jako odwrotność wskaźnika cena/zysk, do dochodowości 10-latek. Od połowy marca różnica pomiędzy tymi wielkościami spadła z 1,54 pkt proc. do 0,64 pkt proc. dla spółek z indeksu WIG. Dużo wyższa jest w przypadku 5 największych przedsiębiorstw, co jednak nie zmienia znaczącego pogorszenia atrakcyjności akcji względem obligacji.

Czy to musi oznaczać zakończenie zwyżek na giełdzie? W sytuacji gdy w bardzo dużym stopniu atmosferę na parkiecie kształtują papiery KGHM, odpowiedź na to pytanie jest obarczone sporym błędem. Jest ona wypadkową dwóch elementów:l jak trwały okaże się ruch w górę rentowności,

l jakie wiadomości przyniosą raporty za I kwartał.

Utrata nadziei na kolejne cięcia stóp procentowych wraz z utrzymaniem się negatywnego nastawienia do obligacji na świecie powinno skutkować kontynuacją wzrostu dochodowości. Po wyjściu 10-latek ponad barierę 5,25 proc. realne stanie się dotarcie do 5,7 proc. W takiej sytuacji wzrasta znaczenie wypracowanych przez spółki zysków w trzech pierwszych miesiącach tego roku (im wyższe, tym niższy będzie wskaźnik C/Z, a większa stopa zysku) oraz oczekiwań na podtrzymanie korzystnych zjawisk w przyszłości.

Reklama
Reklama

Podobne zjawiska, jak na naszym parkiecie, obserwujemy również w Stanach Zjednoczonych, gdzie korzystne doniesienia w sezonie podawania wyników za I kwartał zneutralizowały negatywny wpływ rosnącej rentowności obligacji. Wobec tego warto obserwować, czy odporność tamtejszej giełdy na złe informacje z rynku papierów skarbowych utrzyma się. Na razie niewiele wskazuje na zatrzymanie wzrostu zyskowności amerykańskich 10-latek. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest jej dotarcie w okolice 5,5 proc. z obecnych ok. 5,1 proc.

Poszukiwanie punktu

zwrotnego

W aspekcie sytuacji na rynkach obligacji warto wspomnieć jeszcze o niekorzystnym wpływie wyższych rynkowych stóp procentowych na koniunkturę gospodarczą oraz ocenie stanu gospodarki przez pryzmat zachowania obligacji. Dopóki nie pojawiają się obawy o pogorszenie kondycji gospodarek, inwestorzy traktują wzrost rentowności jako potwierdzenie dobrego ich stanu. To w początkowej fazie prowadzi do preferowania akcji kosztem obligacji. Inwestorzy zastanawiają się, po co kupować papiery skarbowe już teraz, skoro po jakimś czasie będą mieć bardziej atrakcyjną rentowność. Gdy taką osiągną (ewentualnie pojawi się perspektywa jej spadku, co pozwoliłoby osiągnąć zyski kapitałowe wynikające ze wzrostu cen obligacji), papiery skarbowe zaczynają być postrzegane jako atrakcyjna alternatywa dla akcji.

Czy już w takim momencie jesteśmy? Raczej jeszcze nie. Na pewno w Polsce znacznie dalej niż w USA. Równocześnie brak zaniepokojenia, że stopy procentowe zaczynają zagrażać kondycji światowej gospodarki, ma pozytywny wpływ na sytuację na rynku towarów. Potwierdziła to spokojna reakcja na czwartkową podwyżkę kosztów pieniądza w Chinach. Trzeba przy tym pamiętać, że zgodnie z analizą międzyrynkową, zmiany cen towarów wyprzedzane są przez notowania akcji. Stąd raczej po zachowaniu giełdy można wnioskować o przyszłej koniunkturze na rynku towarów niż odwrotnie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama