Do piątku na każdej sesji ostatniego tygodnia liczba firm, których notowania szły w górę, nie była większa od liczby spółek tracących na wartości. Towarzyszyły temu poprawiane dwukrotnie rekordy głównych indeksów. Równocześnie przez wszystkie dni tygodnia podnosiła się rentowność 10-letnich obligacji. Z 5,03 proc. zwiększyła się w tym czasie do 5,18 proc. W największym stopniu było to pochodną pogarszającej się sytuacji na zagranicznych rynkach papierów skarbowych oraz rozwiania się nadziei na obniżki stóp procentowych przez RPP. Do tej pory stanowiła ona bufor chroniący ceny naszych obligacji przed negatywnym wpływem złych nastrojów na świecie. W porównaniu z wcześniejszym wzrostem blado wypadł tydzień na rynkach towarów. Indeks CRB, mierzący ceny 18 podstawowych surowców do produkcji, obniżył się z 358,3 do 349,6 pkt. To oznaczało powrót w okolice szczytu z końca stycznia tego roku.
Niepokojący spadek
"szerokości" wzrostu
W poprzednim tygodniu różnica pomiędzy liczbę spółek idących w górę i w dół przekroczyła 15 pkt proc. Od początku 2003 r. wyższa była jedynie na 14 sesjach. Dla lepszego zobrazowania tendencji pod uwagę zostały tu wzięte miesięczne średnie. Tak duża różnica wystąpiła w połowie stycznia tego roku. Można ją traktować jako wyraz jednomyślności inwestorów co do szans na kontynuację wzrostu. W tym względzie tę różnicę można byłoby traktować jako antywskaźnik zachowania rynku w przyszłości. Historia trwającej od ponad trzech lat hossy przemawia jednak przeciwko takiej interpretacji. Średnia zmiana indeksu WIG po miesiącu, gdy wspomniana różnica mieściła się w przedziale 15-16 pkt proc. to 7 proc. Po kwartale 7,6 proc. Tylko w jedynym przypadku po miesiącu doszło do spadku. Dwukrotnie rynek stracił, jeśli pod uwagę weźmiemy kwartalne zmiany.
Niewielka ilość obserwacji w jakimś stopniu ogranicza wiarygodność tych wniosków. Jednocześnie jednak na ich podstawie można sformułować ocenę przyszłych zdarzeń na parkiecie. Skoro dotychczas w trakcie hossy tak duża jednomyślność inwestorów co do losów giełdowych spółek nie zwiastowała pogorszenia notowań, to trzeba oczekiwać, że tak stanie się również tym razem. Odstępstwo od takiego schematu świadczyłoby o słabnięciu długoterminowego trendu.