Inwestorzy w Stanach Zjednoczonych na przemian cieszą się i smucą dobrymi wiadomościami, dotyczącymi stanu gospodarki i przedsiębiorstw. Można nawet zauważyć pewną regułę - lepsze od oczekiwanych dane makroekonomiczne zwiększają podaż, natomiast lepsze od spodziewanych wyniki przedsiębiorstw zachęcają do kupna. Dlaczego tak się dzieje? Wytłumaczeniem jest tu reakcja rynku obligacji. Dobre wiadomości ekonomiczne podbijają rentowność, czyniąc wyceny akcji mniej atrakcyjnymi. Informacje dotyczące wyników firm nie wywołują takiej reakcji papierów skarbowych.

Taka sytuacja wystąpiła wczoraj. Mocniejszy od oczekiwanego wzrost indeksu ISM dla sektora usług podbił rentowność 10-latek do ponad 5,14 proc. To spowodowało, że indeks S&P 500 ponownie cofnął się spod bariery związanej z górną granicą kanału zwyżkowego, w jakim porusza się od końca minionego roku. Sytuacja pozostaje nadal nierozstrzygnięta i na razie niewiele wskazuje, by miało się to szybko zmienić. Nie pozostaje nic innego, jak cierpliwie czekać. Dopóki górne ograniczenie kanału nie zostanie przebite, trzeba liczyć się z ruchem formacji w dół.

Od kilku dni na granicy bardzo ważnego wsparcia balansuje japoński Nikkei. Wyznaczają je linia trendu, biegnąca po kolejnych dołkach od sierpnia 2005 r. oraz szczyt z lutego tego roku. Spadek poniżej tej bariery byłby złym sygnałem dla tego rynku i zapowiadałby korektę wielomiesiecznego wzrostu. Jednocześnie pogorszenie koniunktury na tokijskim parkiecie miałoby negatywną wymowę dla rynków wschodzących, które od połowy 2005 r. wykazują dość ścisłą korelację z japońską giełdą. Można byłoby to odbierać jako wyraz rosnącego zaniepokojenia inwestorów niekorzystnym wpływem rosnących kosztów pieniądza na świecie na globalną koniunkturę. Azjatyckie gospodarki ze względu na duży udział eksportu są szczególnie na to wrażliwe.

W tym kontekście warto też zwrócić uwagę na przebieg zdarzeń na największym rynku wschodzącym, jakim jest Korea. Tamtejszy Kospi od prawie dwóch tygodni konsoliduje się ponad styczniowym szczytem. Spadek poniżej niego zapowiadałby nadejście gorszych czasów i potwierdziłby pesymistyczną wymowę negatywnej dywergencji na tygodniowym MACD.