Sytuacja polskiego rynku akcji jest wciąż bardzo korzystna. Sądząc z zachowania kursu złotego można przypuszczać, że jesteśmy świadkami napływu kapitału zagranicznego. Tezę tę potwierdzają bardzo dobre wyniki czwartkowego przetargu na dwuletnie obligacje skarbowe. Pomyślny przebieg zjawisk inflacyjnych sugeruje, że są wciąż przesłanki do redukcji stóp procentowych przez RPP. Dane NBP wskazują, iż w I kwartale 2006 roku doszło do dalszego złagodzenia polityki kredytowej przez banki komercyjne. Wszystko to stwarza pomyślne z fundamentalnego punktu widzenia przesłanki dla kontynuacji hossy na GPW.

Sytuacja na scenie politycznej stabilizuje się, co również powinno być pozytywnie odebrane przez inwestorów giełdowych. W tej sytuacji dalsze wzrosty są bardzo prawdopodobne i możliwe, że minimalny zasięg ruchu we wzrostowej fazie 11-miesięcznego cyklu (3573 pkt. dla indeksu WIG20) osiągniemy całkiem szybko. Co ważne, jednym z pretekstów do kupna akcji stało się zakończenie publikacji raportów kwartalnych przez spółki, które publikują jedynie raporty jednostkowe. Pozytywny sposób reakcji rynku na ich prezentację sugeruje jego siłę. Warto ponadto zauważyć, że również z psychologicznego punktu widzenie wiele nam sprzyja. Po pierwsze, baza na kontraktach wciąż jest ujemna. Po drugie, Wigometr od kilku tygodni nie ukształtował się na dodatnim poziomie, co świadczy o sporym ładunku pesymizmu. Po trzecie, z kwietniowego raportu banku inwestycyjnego Merryll Lynch wynika, że menedżerowie globalnych funduszy inwestycyjnych wciąż wątpią w ożywienie gospodarcze na świecie.

Biorąc pod uwagę wyżej wymienione uwarunkowania zgodnie z zasadą - "kupuj pesymizm, sprzedawaj optymizm" perspektywy koniunktury na giełdzie warszawskiej są bardzo dobre. Nadal popyt ma szanse koncentrować się przede wszystkim na akcjach małych firm. Pomimo tegorocznych zwyżek nadal spora część spółek z indeksu WIRR jest wciąż taniej wyceniona od przedstawicieli indeksu WIG20, choćby z punktu widzenia wskaźnika P/BV.