Wysokie czwartkowe zamknięcia giełd zagranicznych i poranne luki powyżej tych zamknięć nakazywały kontraktom wysokie otwarcie. W ciągu pierwszych 10 minut notowania urosły o ponad 20 pkt. Otwarcie indeksu nie rozczarowało. W pierwszych minutach notowań WIG20 zbliżył się do 3300 pkt. Ustanowiony został kolejny rekord wszech czasów - 3298 pkt.

Wzrostom przewodziły KGHM i Pekao. Wyniki tej pierwszej spółki miały zostać opublikowane po sesji. Dlatego też z powodu związanej z tym nerwowości i wysokich cen - 126 zł w szczycie, po godzinie notowań przystąpiono do realizacji zysków. Niektóre inne spółki przyłączyły się do korekty. Po dwóch godzinach od otwarcia luka została domknięta, a indeks znalazł wsparcie na 3230 pkt. Kolejną sesję rytm notowań nadawał kombinat miedziowy. W dalszej części sesji wykres WIG20 wyrysował coś w rodzaju "W". Głównie dzięki Orlenowi, bo KGHM spadała do 15-tej i dopiero w końcówce wyszedł nieco na plus.

Opublikowane po sesji wyniki KGHM okazały się lepsze od oczekiwań. Zamiast prognozowanych 781 mln, jest 872 mln. Kombinat podniósł równocześnie prognozę zysku za cały rok do 3,5 mld. W tej sytuacji przy dobrym zachowaniu rynków światowych możemy się spodziewać wysokiego otwarcia kontraktów w poniedziałek. Sesja ta pokaże też prawdopodobnie, czy nie zostanie zapoczątkowana realizacja zysków. Groźba taka istnieje, gdyż kapitał zagraniczny lubi zamykać pozycje w najlepszych momentach, kiedy prawie nikt się tego nie spodziewa. Publikacja wyników to jeden z takich momentów.

Na ostatnich sesjach następuje stopniowe zmniejszanie się liczby otwartych pozycji. Czyżby oznaczać to miało wyczerpywanie się aktualnego trendu wzrostowego?