Kolejne domy maklerskie przedstawiają wyniki finansowe za I kwartał 2006 r. Zanosi się na to, że będzie to rekordowy rok w tej branży.

ING Securities zarobił na czysto 11,8 mln zł. Stanowi to 36 proc. zysku osiągniętego w całym 2005 r. (33,1 mln zł). Przychody z tytułu prowizji wyniosły 24,2 mln zł. W największym stopniu wpłynęła na nie aktywność klientów na rynku akcji - 8,07 mld zł (10,8-proc. udział). Za pośrednictwem ING Securities w I kw. został zawarty co 20. kontrakt terminowy (łączny wolumen tego domu wyniósł 173 tys. sztuk).

Od początku maja wszyscy klienci brokera, którzy składają zlecenia przez internet, płacą za jeden kontrakt maksymalnie 9 zł (15 zł za pozostałe zlecenia). Daytraderzy, czyli gracze, którzy otwierają i zamykają pozycje tego samego dnia, płacą jeszcze mniej - łącznie 16 zł (transakcja odwrotna, w internecie kosztuje 7 zł). Jest to najniższa stawka na rynku. Jak zapewnia Marek Słomski, prezes ING Securities, wysokie zyski zaowocują m.in. kolejnymi inwestycjami. - Będziemy rozwijać usługi internetowe. W najbliższych miesiącach uruchomimy nową wersję aplikacji i zmienimy platformę sprzętową na bardziej wydajną - powiedział. Być może jeszcze w tym półroczu dom maklerski wprowadzi nową spółkę na GPW. Wartość oferty Marek Słomski szacuje na około 100 mln zł.

Rozwój usług zapowiada też Krzysztof Polak, dyrektor BM BPH, które w I kwartale zarobiło 25,4 mln zł brutto (jako część banku nie informuje o wysokości zysku netto). Jest to ponad 45 proc. wyniku z 2005 r. Przychody ogółem wyniosły 38,3 mln zł.

Od 10 kwietnia także u tego brokera obowiązują obniżone prowizje od kontraktów (9 zł za zlecenia internetowe, 13 zł za pozostałe). Jest to promocja, która trwa do 30 września.