Kross, czołowy producent rowerów w Europie i w Polsce, miał zadebiutować na warszawskiej giełdzie już w 2005 roku. Ale do oferty jednak nie doszło. Spółka należąca do Zbigniewa Sosnowskiego chciała pozyskać pieniądze na inwestycje. Ostatecznie dwa główne projekty udało jej się sfinansować ze środków własnych.

Firma otworzyła placówkę handlową z centrum logistycznym i dystrybucyjnym w Niemczech oraz zakład montażowy z centrum logistycznym w Rosji (zajmie się handlem ze wschodnimi partnerami). - Myślimy o nowych inwestycjach, głównie w Anglii i Francji, ale dopóki starcza nam pieniędzy, nie ma potrzeby pozyskiwania ich z giełdy. Nie wykluczam jednak, że Kross zadebiutuje w przyszłości na GPW - mówi Jarosław Sadkowski, dyrektor finansowy Krossa.

Poza budową centrów dystrybucji, strategia firmy zakłada również możliwość przejęć upadających spółek, m.in. na rynku niemieckim. - Ich zakup byłby przyspieszeniem działań, mających na celu ekspansję i budowę marki na arenie międzynarodowej - dodaje dyrektor Sadkowski. W minionym roku polski producent podpisał także umowę z amerykańską firmą Pacyfic Cycle, dzięki której stanie się dystrybutorem marki Shwinn w Polsce. - Mimo iż jesteśmy już przedstawicielem Pacyfic Cycle, wciąż czekamy na produkty z powodu problemów po stronie dostawców - komentuje dyrektor.

Przychody Krossa w 2005 r. wyniosły 235 mln zł i były o 20 mln zł wyższe niż rok wcześniej. Spółka sprzedała w ubiegłym roku 800 tysięcy rowerów, z czego eksport stanowił ponad 50 proc. W tym roku w Polsce może się sprzedać około 800 tys. sztuk rowerów. - Jest to mniej niż w poprzednim roku, ale wartościowo więcej, ponieważ klienci kupują droższy sprzęt - wyjaśnia J. Sadkowski. W 2006 roku Kross planuje wyeksportować 500 tys. rowerów. Przewiduje, że w kraju sprzeda 400 tysięcy sztuk. Firma wyliczyła, że jej udział w polskim rynku sprzedaży rowerów w ubiegłym roku wyniósł około 40 proc.