Reklama

Im gorzej, tym lepiej

Publikacja: 08.05.2006 14:24

Ubiegły tydzień był wyjątkowy. Uboższy o dwie sesje, nie rokował dobrze pod względem aktywności graczy i wielkości zmian cen (jak to zwykle ma miejsce w okolicy długiego weekendu). Tym razem ta wyjątkowość polegała na tym, że właśnie mimo przerw aktywność na rynku była przyzwoita i zmiany kursów interesujące. Ceny dalej rosły, co w czasie hossy nie może dziwić, choć patrząc na ostatnie odczyty Wigometru, jest dla części obserwatorów zaskoczeniem.

Zwieńczeniem ubiegłego tygodnia była publikacja raportu o stanie rynku pracy w USA. Nadal wydarzenie to jest odbierane jako najważniejsze w miesiącu, choć ostatnio wpływ na rynek nie jest faktycznie aż tak znaczący. Zmieniło się też podejście do samych danych. Teraz nie jest ważna sama zmiana liczby miejsc pracy w sektorze pozarolniczym, ale wpływ tej zmiany na przyszłe poczynania komitetu otwartego rynku (FOMC) w związku z wysokością stóp procentowych.

Właśnie piątkowa publikacja pokazała, że rynek tym razem nie zachowuje się książkowo. Gdy okazało się, że dane są gorsze od oczekiwań, rynek akcji skoczył w górę. W pierwszej chwili może być to zaskakujące, ale szybko dochodzi się do wniosku, że wzrostem cen akcji czy obligacji rynki antycypują koniec sekwencji podwyżek stóp procentowych. Słabsza poprawa w zatrudnieniu ma być dla członków FOMC argumentem za powstrzymaniem się od kolejnych (po majowej) podwyżek stóp procentowych.

Problem w tym, że to nie tylko zatrudnienie wpływa na decyzję. Zauważmy, że wraz ze zmianą liczby miejsc pracy podano także dynamikę płac (wyższą od ocze-

kiwań), a dzień wcześniej dowiedzieliśmy się, że koszt zatrudnienia w I kw. 2006 r. wzrósł mocniej, niż sądzono. Tym samym, nie można ignorować zagrożenia wystąpienia napięć inflacyjnych.

Reklama
Reklama

Tydzień w Warszawie zakończył się wyznaczeniem nowych rekordów. Biorąc pod uwagę kierunek trendu, nie należy oczekiwać, że następny będzie pod tym względem inny. Owszem, zagrożeń dla byków jest wiele, ale hossa ma to do siebie, że inwestorzy starają się je umniejszać. W związku z tym oczekiwanie na spadek można uznać za walkę z trendem, co w trakcie hossy jest zachowaniem przynajmniej zuchwałym. Jak pokazują ostatnie miesiące, nie warto teraz szukać szczytów, bo to zwykle się źle kończy. Kluczowymi pozostają wsparcia, z których pierwszym w tej chwili jest poziom 3040 pkt.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama