- Tempo wzrostu w światowej gospodarce jest wysokie i stabilne - stwierdził wczoraj szef Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet. Ostrzegł jednak przed hurraoptymizmem. - Ropa jest bardzo droga, a to wymaga szczególnej uwagi. Jeśli chcemy, by wzrost trwał, musimy zadbać, by nie towarzyszyła mu wysoka inflacja - dodał. Trichet przewodniczył w Bazylei obradom szefów banków centralnych grupy G-10.
Szef EBC ostrzegł przede wszystkim przed długoterminowymi skutkami drogiej ropy. - Jeśli się zmaterializują, będzie za późno - dodał Trichet. Chodzi o sytuację, gdy w wyniku wysokich cen surowca będzie drożeć nie tylko benzyna i pozostałe paliwa, lecz też inne towary.
Banki centralne mogą zapobiec nakręceniu inflacji, podnosząc stopy procentowe. W zeszłymi tygodniu EBC ustami Tricheta zasygnalizował, że w czerwcu może podnieść stopy po raz trzeci w ciągu kilku miesięcy. Jutro spodziewana jest szesnasta z rzędu podwyżka oprocentowania przez amerykańską Rezerwę Federalną. Do zacieśniania polityki pieniężnej przygotowuje się też Bank Japonii. - Nie mamy jeszcze określonych planów - stwierdził w Bazylei jego gubernator Toshihiko Fukui.
Wzrost gospodarczy w Europie i Japonii przyspiesza, ponieważ eksport pobudza inwestycje. Dobrze ma się gospodarka amerykańska. Według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w tym roku globalny wzrost gospodarczy będzie najszybszy od trzydziestu lat. Niedawno eksperci Funduszu podnieśli szacunki do 4,9 proc., z 4,3 proc. poprzednio. Będzie szybciej mimo lekkiego spowolnienia w USA.